Minister zdrowia podał, przy jakim poziomie zachorowań zostaną zniesione restrykcje

Adam Niedzielski.
Minister Zdrowia Adam Niedzielski. / foto: PAP

Przy średniej liczbie dziennych zachorowań z ostatnich siedmiu dni, która będzie niższa od 19 tys., przewidujemy powrót do obostrzeń ze strefy czerwonej, przy poziomie poniżej 10 tys. – żółtej, a 4 tys. – zielonej – powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski.

W razie pogorszenia sytuacji epidemicznej nastąpi wprowadzenie narodowej kwarantanny, jeżeli przekroczymy średnią liczbę zachorowań 27 tys. – zaznaczył.

Minister w sobotę podczas konferencji prasowej w KPRM podał, że rząd w ten sposób wprowadza przewidywalność i przejrzystość rozwiązań i obostrzeń, tak żeby nikogo nie zaskakiwać.

W jego ocenie najważniejsze jednak jest to, że są to „plany warunkowe, które zależą od liczby zachorowań, ale również od tego, w jakim stopniu obciążona będzie infrastruktura szpitali” – powiedział Niedzielski.

„Plany zostały skonstruowane warunkowo, to znaczy, że są uzależnione przede wszystkim od średniej liczby dziennych zachorowań z siedmiu dni” – wyjaśnił.

„Jeżeli będziemy zbliżali się w okolice poniżej 19 tys. zachorowań średnio, to wtedy przewidujemy potencjalnie powrót do strefy czerwonej. Gdy liczba tych zachorowań spadnie poniżej 10 tys., to wtedy też będzie przestrzeń do wprowadzenia strefy żółtej. Jeżeli liczba zachorowań spadnie poniżej 4 tys., to wtedy też pojawią się regulacje, które wprowadzaliśmy dla strefy zielonej” – powiedział minister zdrowia.

To wszystko – jak zaznaczył – również może mieć scenariusz negatywny – to znaczy, że możemy mieć również do czynienia również z przyspieszeniem pandemii, bo jesteśmy w takim punkcie krytycznym i ten scenariusz również przewidujemy.

„Przewidujemy również, że jest możliwość wprowadzenia narodowej kwarantanny, oczywiście w przypadku, jeżeli przekroczymy tę średnią liczbę zachorowań 27 tys., bo tak ustawiliśmy sobie progi” – przypomniał Niedzielski.

PAP/PJ

6 KOMENTARZE

  1. Zachorowań czy pozytywnych testów?
    Widzimy, że i w PIS w końcu zaczynają widzieć, że coś nie gra i zaczynają zadawać niewygodne pytania. Testy są do bani w większości. Tylko te droższe, bodajże włoskie i hiszpańskie spełniają jako takie kryteria i dają jakiś miarodajny wynik. Założę się, że i ja bym miał pozytywny :D.

Comments are closed.