Absurd za Odrą. Niemcy wprowadzają obowiązkową obecność kobiet w zarządach firm

Jak i gdzie będziemy pracowali po zakończeniu
Jak i gdzie będziemy pracowali po zakończeniu "walki z epidemią"? Fot.: pixabay

W Europie jest już kilka krajów, w których obecność kobiet w zarządach jest obowiązkowa. Teraz do tego grona mają dołączyć Niemcy.

„Takie przepisy już działają w kilku państwach kontynentu, chociaż są kłopoty z ich wprowadzeniem. Jednocześnie najnowsze badania sondażowe wskazują, że – wbrew powszechnemu mniemaniu – młodsze pokolenie wcale nie jest bardziej niż starsze przekonane, że płeć nie ma wpływu na umiejętności w zarządzaniu” – podaje portal rmf24.pl.

Największa gospodarka Europy będzie musiała zacząć sobie radzić z absurdem parytetu płci w zarządach większych firm. W ramach nowych ustaleń, minimalna obecność pań ma zostać ujęta w przepisach. Do tej pory do fim kierowany był apel w tej sprawie, którego nikt nie traktował poważnie.

Absurdalny przepis jest „dziełem” chrześcijańskich demokratów Angeli Merkel i socjaldemokratów. Niemieckie przepisy mają być łagodniejsze od regulacji wprowadzonych wcześniej w kilku innych krajach Europy.

Za naszą zachodnią granicą firmy, które mają cztery osoby w zarządzie, będą musiały mieć w tym gronie co najmniej jedną kobietę.

Podobne regulacje pojawiły się w ostatnich latach we Francji, Hiszpanii, Holandii, Belgii czy Finlandii. Tam wedle przepisów zarządy firm muszą mieć co najmniej od 30 do 40 proc. kobiet.

We Włoszech jest jeszcze „lepiej”. Tam żadna z płci nie może mieć w zarządzie więcej niż dwie trzecie obsadzonych miejsc.

W niektórych państwach za niedostosowanie się do nowych zasad grozi nawet zamknięcie firmy. Mimo to wiele z nich ignoruje nowe przepisy, argumentując, że trudno znaleźć kobiety z odpowiednimi kompetencjami. Z kolei zwolennicy parytetów tłumaczą, że zasiadający w zarządach mężczyźni preferują współpracę z innymi mężczyznami dzięki wspólnym dyskusjom czy rozrywkom.

Obecnie według statystyk w zarządach niemieckich firm zasiada 13 proc. pań, podobnie jest w Polsce.

Najnowsze sondaże wskazują, że podobne inicjatywy mogą tracić na sile. Jak wynika z corocznego badania Reykjavik Index, które poświęcone jest przywództwu mężczyzn i kobiet. Jak się okazuje najmłodsi dorośli mieszkańcy krajów grupy G-7, tj. największych potęg gospodarczych Zachodu i Japonii, są najmniej przekonani, że mężczyźni i kobiety nie są równie dobrymi liderami.

„72% pytanych w wieku od 18 do 34 lat uważa, że różnicy nie ma, a wśród starszych grup ten odsetek rośnie. Największy, bo 76% udział przekonanych do zdolności przywódczych pań jest wśród najstarszych badanych, w wieku 55 do 65 lat” – przekazuje rmf24.pl.

 

12 KOMENTARZE

Comments are closed.