Kłótnie o ewakuację obozowiska migrantów w Paryżu

Miasteczko migrantów w Paryżu Fot. twitter Jayyorkman

„Kontrowersyjna” ewakuacja obozu dla migrantów w Paryżu, w czasie której policja użyła środków przymusu, wywołała ostre polemiki polityczne. MSW Darmanin 25 listopada potwierdził swoje „zaufanie” do prefekta Paryża Didiera Lallementa, lewica domaga się jego dymisji.

Dwa dni po ewakuacji obozu dla migrantów na Placu Republiki polemiki nie milkną. Ostre działania policji wobec stawiających opór migrantów i chroniących ich lewackich demonstrantów wywołały „falę oburzenia”. Wszystko wskazuje na to, że była to jednak „ustawka”. Lewicowe stowarzyszenia usiłowały na siłę stworzyć nowe miasteczko namiotowe w samym centrum Paryża.

Minister spraw wewnętrznych przyznał, że pojawiły się tam „niedopuszczalne gesty niektórych policjantów”, ale zajmie się tym „policja policji”, czyli IGPN. Sama likwidacja obozowiska odbywała się zaś za zgodą MSW.

Do ewakuacji obozu w Paryżu, doszło kilka dni po likwidacji największego koczowiska w regionie paryski, w Saint-Denis. To m.in. kilkuset jego lokatorów zaczęło się instalować w Paryżu przy pomocy lewackich organizacji „humanitarnych”.

Poniedziałkowa akcja policji na Placu Republiki nie oszczędziła nawet zebranych tam dziennikarzy. W obronie migrantów czynnie wystąpiły lewackie bojówki. Policja zlikwidowała obozowisko sprawnie, ale musiała użyć m.in. gazu łzawiącego. Na ulicach doszło do starć.

W mediach społecznościowych pojawiły się liczne filmiki oskarżające siły porządkowe o przemoc. W ruch poszły bowiem także pałki. Operacją ewakuacji kierował DSPAP (Departament Bezpieczeństwa Publicznego Aglomeracji Paryskiej).

Socjalistyczna mer Paryża odcięła się od akcji i zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych o „wyjaśnienia”. Nazwała sceny pacyfikacji „szokującymi”. Jeszcze ostrzej reagowali inni politycy lewicy. Szef Zbuntowanej Francji Jean-Luc Mélenchon i szef PS Olivier Faure zażądali nawet zawieszenia prac w parlamencie nad ustawą chroniącą wizerunki policjantów. Podobnie Zieloni.

Pojawiły się głosy żądające dymisji ministra Geralda Darmanina i paryskiego prefekta. W kłopocie są lewicowi politycy obozu rządzącego. Ministrowie Obywatelstwa Marlène Schiappa i mieszkalnictwa Emmanuelle Wargon obiecują szybkie zakwaterowanie migrantów.

Nagle znaleziono w trybie pilnym 240 miejsc. Stowarzyszenie Utopia56, które pomaga migrantom, mówi o pilnej potzrebie znalezienia 1000 miejsc. Utopia56 stwierdziła, że nie zrezygnuje z akcji instalowania migrantów w Paryżu, by zwrócić uwagę na problem.

Po policyjnej akcji lewica mówi o „autorytarnym reżimie”, czy„scenach barbarzyństwa”. Mer 7. dzielnicy Rachida Dati (centrowi republikanie) uznała filmiki z ewakuacji obozowiska za „szokujące”, ale dodała, że szef policji po prostu „wykonał zadanie, o które się go proszono”. Oceniła, że cała sytuacja pokazuje „fiasko polityki migracyjnej we Francji”.

Skrytykowała też politykę mer całego Paryża Hidalgo, która doprowadziła do tego, że stolica stałą się „pompą zasycającą wszystkich nielegalnych imigrantów.”

2 KOMENTARZE

  1. Ale o co chodzi – turystyka leży i kwiczy i prędko się nie podniesie – hotele puste – co za problem umieścić biednych „migrantów” /już nie uchodźcy?/ w hotelach – ???

Comments are closed.