Premier Boris Johnson idzie na wojnę z cenzurą Twittera?

Pierwsze publiczne wystąpienie Borisa Johnsona po wyjściu ze szpitala. Zdjęcie: Twitter/ Boris Johnson #StayHomeSaveLives
Pierwsze publiczne wystąpienie Borisa Johnsona po wyjściu ze szpitala. Zdjęcie: Twitter/ Boris Johnson #StayHomeSaveLives

Media donoszą, że premier Boris Johnson rozważa zmiany w ustawie cyfrowej, która jest obecnie omawiana w parlamencie Wielkiej Brytanii. Konserwatywny premier chciałby dodać do ustawy artykuł, który zabroni sieciom społecznościowym, takim jak np. Twitter, cenzurowania życia politycznego Anglii.

Zapewne wpływ ma tu cenzurowanie na Twitterze Donalda Trumpa. Bezczelność giganta cyfrowego pokazuje, że podobna cenzura może łatwo dotknąć i innych państw. Boris Johnson ma być szczególnie zaniepokojony praktyką sieci społecznościowej cenzurowania komentarzy politycznych, które nie są zgodne z „polityką” tych firm.

Stronnicze ustawienie algorytmów i „weryfikacji faktów” premiuje polityków lewicy. Według „Daily Mail” premier Johnson chciałby zakazać takiej cenzury w Wielkiej Brytanii.

W Stanach Zjednoczonych od czasu wyborów prezydenckich najważniejsza sieć społecznościowa komentująca życie polityczne ocenzurowała prawie 70 tweetów Donalda Trumpa i łącznie 300 000 wiadomości. Cenzura dotykała prawie wyłącznie obóz republikański.

Boris Johnson nie chce widzieć podobnych praktyk w Londynie. Według źródeł Daily Mail powiedział nawet, że chce „ograniczyć grupie postępowych Kalifornijczyków możliwość ingerowania w brytyjskie życie polityczne!”.

W celu walki z „kalifornijskimi postępowcami”, premier rozważa właśnie zmianę ustawy cyfrowej, która znalazła się w parlamencie. Ustawa ma na celu ochronę młodych ludzi przed szkodliwymi treściami. Wymieniano tu np. promocje samobójstw, czy dżihadu.

Premier Boris Johnson jest gotowy ją teraz zablokować. Obawia się, że skutki uboczne nowego prawa pozwolą na cenzurę także innych informacji. Johnson chciałby za to wzmocnić kontrolę brytyjskiej administracji nad sieciami społecznościowymi. Mówi się o utworzeniu osobnej organizacji ds. rynku cyfrowego, która miałaby się zająć ograniczaniem monopolu największych firm sektora internetowego.

Źródło: VA

7 KOMENTARZE

  1. W artykule jest błąd. Jaki konserwatywny premier? Raczej z Partii Konserwatywnej, która z konserwatyzmem nie ma nic wspólnego gdyż pozwala na promocję tęczowych, masową migrację czy domową aborcję farmakologiczną.
    W UK to tylko Nigel Farage i ruchy związane z Britain First, reszta to lewactwo…

Comments are closed.