Spartany zamiast Herkulesów? Szykuje się wielka wymiana samolotów transportowych w polskiej armii

Eksperci twierdzą, że włoskie samoloty C-27J Spartan powinny zastąpić wysłużone już amerykańskie C-130E Herkules. Zdjęcie: Leonardo
Eksperci twierdzą, że włoskie samoloty C-27J Spartan powinny zastąpić wysłużone już amerykańskie C-130E Herkules. Zdjęcie: Leonardo
REKLAMA

Przychodzi czas wycofania z eksploatacji amerykańskich samolotów transportowych C-130E Hercules. Eksperci wskazują, że powinny je zastąpić produkowane przez włoska grupę Leonardo Spartany C-27J.

Od 2009 roku polska armia dysponowała 8 amerykańskimi samolotami C-130E Hercules. Już w momencie zakupu miały one ponad 40 lat. Jeden został uszkodzony poważnie w Afganistanie, drugi trafił z powrotem do Amerykanów, kolejny służy jako naziemna pomoc szkoleniowa. W tej chwili eksploatowanych jest 5 samolotów 9 i coraz pilniejsza jest potrzeba zastąpienia ich innymi maszynami. Samoloty wysłużyły się na misjach w Afganistanie, Iraku i w czasie manewrów służąc bardzo często jako maszyny desantowe dla 6. Brygady Powietrzno-Desantowej z Krakowa i wykonując loty transportowe pomiędzy Polską a sojusznikami z NATO, zabezpieczając dość częste ćwiczenia polskiego lotnictwa w Europie Zachodniej, bądź wykonując loty transportowe z ważnymi ładunkami. Teraz mają być wycofywane.

Polski nie stać na zakup nowych, teraz produkowanych C-130J Hercules – są bardzo drogie i mają bardzo wysokie koszty eksploatacji W grę wchodzą więc włoskie samoloty C-27J Spartan i hiszpańskie Casa C.295M. Te ostanie już służą w polskim wojsku. W katastrofie Casy w Mirosławcu w 2008 roku zginęło 20 osób – wojskowych, którzy brali udział Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP.

REKLAMA

Eksperci wskazują, iż Spartany są znacznie ładowniejsze niż CASY. To m.in z powodu tego, że hiszpańskie maszyny maja bardzo długie kadłuby i ładownię niewygodną przy transportowania sprzętu wojskowego. Długi kadłub powoduje, że przy wyrzuceniu dużego ładunku jest wyraźnie odczuwalna zmiana środka ciężkości samolotu. Ładownia zaś jest długa kiszką, o wąskim przekroju, przez co mieszczą się w niej praktycznie tylko nieduże samochody. Tymczasem w ładowni C-27J można przewozić jeden transporter opancerzony M113, a po zdemontowaniu wieży wchodzi też Rosomak. Swobodnie mieści się popularny pojazd HMMWV, potocznie znany jako Humvee, który jest również używany w wojsku polskim.

C-27J jest w stanie w jednym zajściu zrzucić na spadochronach ładunek o masie 9 ton, podczas gdy mająca długi kadłub CASA C.295M tylko 2 tony. Spartan ma mniejsze możliwości transportowe, niż amerykański Herkules, ale też o połowę niższe koszty eksploatacyjne.

C-27J Spartan właśnie dostaje nowe życie w postaci wersji „następna generacja” z najnowszym wyposażeniem awionicznym. Awionika spełnia wymogi kontroli ruchu powietrznego następnej generacji (Next Generation Air Traffic Control), wykorzystując łącze danych FANS 1/A+ będący systemem wymiany danych o parametrach lotu, urządzenie zapobiegające kolizjom w powietrzu TCAS 7.1, bardzo precyzyjny system lądowania przyrządowego ILS Cat.II i ulepszony system ostrzegający przed zderzeniem z terenem TAWS z zobrazowaniem wideo. W kabinie zastosowano nowe kolorowe wyświetlacze ciekłokrystaliczne, system oświetlenia w technologii LED, samolot otrzymał nowy radar pogodowy, system trójwymiarowej nawigacji integrujący różne systemy nawigacyjne, ulepszoną łączność satelitarną oraz nowy system łączności wewnętrznej. Na życzenie klienta można maszynę wyposażyć w bardzo zaawansowany system samoobrony przed zestrzeleniem DASS. Dodatkowo na C-27J Next Generation otrzymał wingletony na końcach skrzydeł, które zmniejszają opór aerodynamiczny i poprawiają jego osiągi.
C-27J Next Generation jest obecnie w końcowej fazie prób, wkrótce – począwszy od 2021 r., zostanie być dostarczany użytkownikom. Eksperci wskazują, że Polska powinna powinna zakupić właśnie te samoloty.

„Otrzymalibyśmy samolot transportowy o wysokich możliwościach za bardzo przystępną cenę, w dodatku z tym samym systemem logistyki (Lockheed Martin i Leonardo), jaki dziś mamy dla samolotów C-130E Hercules” – pisze major Michał Fiszer, pilot, ekspert wojskowy, wykładowca studiów strategicznych w prywatnej uczelni Collegium Civitas.

.

REKLAMA