
– Nie jestem w stanie powiedzieć na jakim etapie pandemii jesteśmy – stwierdził na antenie TVN24 wirusolog, dr Tomasz Dzieciątkowski. Lekarz poruszył w tym punkcie kwestie „zmieniające się zasady testowania i raportowania testów”. Podał też, że prace nad preparatem jednego z producentów rozpoczęły się już 17 lat temu.
– Obecne dane (dot. liczby zakażeń w Polsce przyp. red.) nic mi nie mówią, bo mam wrażenie, że są niekompletne, nieprecyzyjne. Nie wiem jaką mamy realną liczbę zakażonych – twierdzi.
Dr Dzieciątkowski twierdzi, że podawaną przez Ministerstwo Zdrowia liczbę zakażeń dobowych należy przemnożyć co najmniej przez trzy.
Wirusolog wypowiedział się też na temat bezpieczeństwa szczepionek Pfizera i Moderny, które niebawem dostaną zielone światło od UE.
– Jestem spokojny. Mimo przyspieszonej procedury szczepionki przeszły fazę badań klinicznych. Fazą badań, która dotyczy bezpieczeństwa, jest pierwsza faza – jej wyniki zostały opublikowane i są znane – podkreślił.
Jak się okazuje Moderna zaczęła prace nad swoim preparatem już w 2003 roku czyli w trakcie epidemii SARS. – Wygaśnięcie tamtej epidemii sprawiło, że szczepionka trafiła do zamrażalnika. Epidemia SARS-CoV-2 sprawiła, że wyciągnięto ją z zamrażarki, zmodyfikowano i skierowano do dalszej fazy badań – podkreślił.