Właściciele restauracji i barów mogą szykować swe lokale do otwarcia. Zdjęcie: PAP/Marcin Bielecki
Obrazek ilustarcyjny/Restauracja Zdjęcie: PAP/Marcin Bielecki
REKLAMA

Właściciele kilkudziesięciu restauracji, kawiarni, barów i siłowni otworzyli we wtorek swoje lokale. To protest przeciwko utrzymującym się na Słowacji koronawirusowym restrykcjom.

Ten niespotykany dotychczas protest został zorganizowany w drugim co do wielkości słowackim mieście – Koszycach.

Przedsiębiorcy wskazywali, że brakuje już im cierpliwości i świadomie podejmują ryzyko, narażając się na ewentualne kary.

REKLAMA

„Sytuacja jest nie do zniesienia. Nie możemy poradzić sobie z drugą falą wirusa i idącym za nim lockdownem. Nie możemy zatrudniać pracowników, ale musimy ich zwalniać” – czytamy w oświadczeniu inicjatorów akcji.

„Chcemy działać normalnie, tak jak sklepy czy supermarkety” – przekazano.

Lokale oficjalnie zostały otwarte dla „zwiedzających”. Organizatorzy protestu udzielili wszystkim uczestnikom dokładnych instrukcji na wypadek kontroli instytucji publicznych.

Przekazali, że władze mają prawo nałożyć grzywnę za nieposłuszeństwo, ale nie mogą zamykać lokali ani wszczynać postępowania karnego.

Niezadowoleni słowaccy przedsiębiorcy wskazywali na przykłady z sąsiednich Czech, gdzie restauracje czy kluby fitness mogą na nowo prowadzić działalność. Domagają się tego samego.

Na Słowacji natomiast przedłużono stan wyjątkowy. Według wielu ekspertów, na których powołują się organizatorzy protestu, bezprawnie.

Na podstawie wydanych rozporządzeń punkty gastronomiczne mogą działać jedynie na zewnątrz (ogródki, tarasy itp.) oraz sprzedawać jedzenie na wynos. Siłownie pozostają zamknięte.

Pomimo tych zakazów, w Koszycach otworzono około 50 restauracji, kawiarni i siłowni. Koszyccy inicjatorzy akcji mają nadzieję, że dołączą do nich przedsiębiorcy z pozostałej części kraju.

REKLAMA