
– Zaostrzymy warunki sanitarne, ale dajcie nam pracować – apelują przedstawiciele górskich samorządów do rządu. Samorządowcy twierdzą, że firmy i miejscowości górskie „umierają bez turystów”.
– Będziemy przestrzegać reżimu sanitarnego. Na prośbę wicepremiera i ministra rozwoju Jarosława Gowina przygotowaliśmy nawet projekt. Ale oczekujemy, że rząd zweryfikuje swoją decyzję i pozwoli działać hotelom oraz innym usługom w sezonie zimowym – mówili przedstawiciele samorządów i izb gospodarczych podczas konferencji zwołanej w Szczyrku.
– Zrobimy wszystko, jeszcze sami zaostrzymy reżim sanitarny, żeby tylko rząd pozwolił nam pracować – dodawali.
Samorządowcy wnosili, by chociaż ozdrowieńcy, których jest w Polsce ogromna liczba, mogli do nich przyjechać. Na konferencji przekonywali, że lockdown zabije ich miejscowości. Wskazali, jako przykład, Bukowinę Tatrzańską, gdzie 73 procent przychodów branży turystycznej pochodzi z sezonu zimowego, a prognozowany spadek na sezon 2020/2021 wynosi już 79 procent.
Przewodniczący gmin przypomnieli rządzącym, że w górach z turystyki żyją głównie niewielkie rodzinne firmy, które nie mają innych dochodów, a na następne mogą liczyć dopiero latem.
– Mamy monokulturę, nie możemy zdywersyfikować przychodów. W takich miejscowościach jak Świeradów Zdrój czy Szczyrk 80-90 procent mieszkańców teraz nie pracuje. A przecież w normalnych warunkach płacą oni potężne podatki. Stąd nasza prośba, a raczej krzyk, o pomoc. Prosimy o solidarność, o wsparcie państwa – mówił burmistrz Świeradowa Zdroju Roland Marciniak.
– Ani tarcza PFR, ani tarcza 6.0, którą zresztą nie objęto hoteli i obiektów noclegowych, nie wyrówna przedsiębiorcom strat. Rząd powinien je zrekompensować. A najlepiej pozwolić im pracować – namawiał burmistrz Kościeliska Roman Krupa.
Burmistrz Szczyrku, Antoni Byrdy, wskazał na jeszcze jeden fakt związany z lockdownem, który jest często pomijany. Chodzi mianowicie o to, że zamykanie ludzi w domach i pozbawianie ich pracy budzi frustrację oraz napięcia w rodzinach, co może prowadzić do tragedii.
Źródło: rp.pl