Komunizm pełną gębą. Pisarze ruszają na front walki z ociepleniem klimatu

Lauren James Fot. Twitter Lauren James
REKLAMA

To już nie użyteczni idioci, ale awangarda lewactwa. Nadszedł czas „pisarstwa zaangażowanego”, literatury propagującej i wspierającej postępowe ideologie. „Pisarz jest inżynierem ludzkiej duszy” – zauważył już przecież przed laty niejaki Józef Stalin .

A Adam Ważyk w swoim wierszu pisał:

„Mądrość Stalina, / rzeka szeroka, / w ciężkich turbinach przetacza wody, / płynąc wysiewa pszenicę w tundrach,/ zalesia stepy, / stawia ogrody”.

REKLAMA

Owo zalesianie i zakładanie ogrodów było genialną intuicją Ważyka, bowiem po latach dożyliśmy właśnie „zielonego stalinizmu”. Dla Polaków, którzy przeżywali już takie nowinki 70 lat temu, rzecz może jest na razie tylko śmieszna. Jednak na Zachodzie wezwania do zaangażowania pisarzy w zieloną „inżynierię” społeczną pojawiło się całkiem na poważnie.

8 grudnia, w tzw. Światowy Dzień Klimatu, pisarka Lauren James z Belgii ufundowała League of Climate Fiction Writers, „aby przyłączyć się do wspólnego wysiłku” na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Stwierdziła, że obrońcom klimatu czasami brakuje słów, które uświadomiłyby realia zagrożenia klimatycznego, więc świat literacki powinien im pomóc.

James nie ma takiego daru przekonywania jak Józef Stalin, ale okazuje się, że w jej „lidze” gra już ponad osiemdziesięciu pisarzy. Ich zdaniem literacka fikcja to jeden z najlepszych sposobów „inspirowania u czytelników pasji, empatii i działania”. Dodatkowo takie pisarstwo „podnosi świadomość zmian klimatycznych (kiedyś tylko „klasowych”) i zachęca do działania na poziomie jednostek, przedsiębiorstw i rządów”.

Nazwę dla nowego gatunku literatury zaangażowanej – klimatycznej fikcji („cli-fi”) wymyślił jeszcze w 2008 roku amerykański pisarz i bloger Dan Bloom. Jest też już dwumiesięcznik z „esejami na temat aktywizmu klimatycznego”, wywiadami i przeglądem wiadomości dotyczących klimatu.

W najbliższym numerze m.in. tematy: „Jak zbudować miasto jutra -Solarpunk?”, „Połącz się z naturą i odbuduj”, „Antarktyda i ekologia w fikcji”, a także „Osoby LGBT po apokalipsie”, bo bez tego rewolucja nie byłaby pełna…

Gatunek fikcji klimatycznej jest już rozpowszechniony w Stanach Zjednoczonych. Teraz pora na Europę.

Źródło: RTBF.be/ AFP

REKLAMA