
Andrzej Duda spotka się z Joe Bidenem w Brukseli, na szczycie NATO i UE. Polskiego prezydenta nie będzie natomiast na zaprzysiężeniu Bidena – Krzysztof Szczerski w rozmowie z „Rzecząpospolitą” wyjaśnił dlaczego.
W poniedziałek amerykańscy elektorzy wybrali Joego Bidena na prezydenta Stanów Zjednoczonych. To oznacza, że to właśnie on zostanie prezydentem, a Trump będzie musiał ustąpić.
Wraz ze zmianą głowy państwa drastycznie może zmienić się kształt polityki, również zagranicznej, w USA. Dlatego dobrze, by Andrzej Duda, jak najszybciej spotkał się z nowym prezydentem, by wybadać na czym obecnie stoimy w stosunkach polsko-amerykańskich.
Okazja ku temu może nadarzyć się w lutym, na szczycie NATO i UE w Brukseli. Niemcy chcą, aby Biden wcześniej zjawił się w na szczycie dot. bezpieczeństwa w Monachium.
Ocieplenie stosunków niemiecko-amerykańskich nie zwiastowałoby dobrze dla Polaków. Choćby w kontekście Nordstream 2.
Wiadomo już prawie na pewno, że Andrzej Duda nie pojawi się na zaprzysiężeniu Joego Bidena na prezydenta.
Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta RP uspokaja, że nie ma w tym nic dziwnego, bo Amerykanie nie mają tradycji zapraszania głów państw na tę uroczystość. W poprzednich latach poszczególne państwa reprezentowali ambasadorzy.
Źródło: „Rzeczpospolita”