W USA kulturowe szaleństwo antyrasizmu dotknęło kulinariów. „Rasistowska” okazała się pewna zupa

Haitańska zupa Fot. Wikipedia

Amerykański magazyn kulinarny „Bon appétit” opublikował haitański przepis na zupę. Zmienił jednak kilka składników, no i się doczekał zarzutu pisma niemal rasistowskiego.

„Bon appétit” to jeden z najlepiej sprzedających się magazynów kulinarnych w USA, który m nakład ponad 1,5 miliona egzemplarzy.

W swoim specjalnym wydaniu świątecznym opublikował na swojej stronie internetowej przepis o nazwie „zupa joumou”.

To typowe danie haitańskie, ale redaktorzy nie wiedzieli zapewne jakie piekło rozpętają, zmieniając kilka jego składników. Chodziło o ich dostępność i dostosowanie do amerykańskich gustów.

Przepis został zmieniony i brakowało w nim kilku ważnych składników. Między innymi „sułtańskiego turbana” (odmiana dyni z zachodnich Indii).

Dorzucono za to kilka typowo amerykańskich składników, jak karmelizowane orzechy, czy syrop klonowy.

O gustach się nie dyskutuje, ale w tym przypadku ową „amerykanizację” zupy z Haiti uznano za profanację i przejaw buty białych. W dodatku szefem kuchni, który zrobił to danie, był niejaki Marcus Samuelsson, Szwed etiopskiego pochodzenia, który jednak Haitańczykiem nie był.

Redakcja została oskarżona o „kulturowe zawłaszczenie” kultury haitańskiej, bez jej „zrozumienia i poszanowania”. Pisano o „wybielaniu zupy”. Kontrowersje były tak mocne, że „Bon appetit” zmieniło nazwę przepisu na „zupę dyniową z orzechami”.

„Zupa Joumou pochodzi z naszej krwi, jest w naszym DNA. Brak szacunku dla tej zupy oznacza brak szacunku dla naszej kultury, naszej flagi”- rozpędził się nawet w krytyce pewien haitański kucharz.

Zupa ma rzeczywiście pewną historię polityczną. Po przegonieniu Francuzów (i Polaków) z Santo Domingo, 1 stycznia 1804 Jean-Jacques Dessalines proklamował niepodległość Haiti i zerwał z Francją.

Jego żona Marie-Claire Bonheur, zachęcała wówczas Haitańczyków do spożywania tej zupy, której wcześniej była poza zasięgiem menu niewolników. Od tego czasy, zupa joumou pojawia się na stołach w każde święto narodowe.

Źródło: Today

16 KOMENTARZE

  1. „Zupa Joumou pochodzi z naszej krwi, jest w naszym DNA.”

    Szczęśliwi – jeszcze wiedzą, co jest w ich DNA. Po szczepieniach na zbrodniczego koronawirusa – niekoniecznie.

  2. BIAŁY barszcz z dwoma jajkami i kawałkami kiełbasy, który uwielbiam też tam okazałby się „rasistowski”?

  3. Taki barszcz zawsze spożywało się po Rezurekcji ze śp. dziadkami i rodziną, w towarzystwie obowiązkowej połówki Żubrówki. Same rasisty.

  4. „zachęcała wówczas Haitańczyków do spożywania tej zupy, której wcześniej była poza zasięgiem menu niewolników” Czyli zupa była dla białych, właściciele niewolników raczej nie byli czarni? To o co ten krzyk??

  5. Biali dali im szkoły, ustrój polityczny, bielizną, literaturę, przemysł, teatr, WC, bankowość… ale zup joumou warte to nijak nie jest :)

Comments are closed.