
W Wielkiej Brytanii pojawił się zmutowany szczep koronawirusa, a świat spanikował. Politycy zapewniają, że wprowadzona do obiegu szczepionka będzie działać przeciwko nowemu wariantowi SARS-CoV-2. Ugur Sahin, szef koncernu BioNTech, który wraz z Pfizerem przygotował szczepionkę, wskazuje jednak, że za wcześnie, by ferować takie wyroki.
Kilka państw rozpoczęło już powszechne szczepienia przeciw SARS-CoV-2 z użyciem szczepionki wyprodukowanej przez koncerny Pfizer i BioNTech. Lada dzień – 27 grudnia – szczepienia mają ruszyć także w Polsce.
Pojawiają się jednak pytania, czy szczepionka będzie chronić przed zmutowaną wersją wirusa, który pojawił się w Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie jest już w wielu innych europejskich państwach (pojedyncze przypadki potwierdziły Włochy, Holandia i Dania).
W ostatnich dniach politycy z różnych krajów wskazywali, że używana szczepionka jest „kompatybilna” z nową wersją wirusa.
Ugur Sahin, szef niemieckiego BioNTech, prostuje nieco polityków. Wskazuje, że prawdopodobieństwo takie jest duże, ale nie przesądza sprawy. Z prostego powodu – na razie jest za mało danych.
– Musimy to przetestować. Zajmie nam to około dwóch tygodni. Jesteśmy jednak przekonani, że nie wpłynie to znacząco na mechanizm działania (szczepionki – red.) – powiedział Sahin w rozmowie z niemieckimi mediami.
– Nasza szczepionka widzi całe białko i wywołuje silne odpowiedzi immunologiczne. To sprawia, że wirusowi trudno jest się wymknąć. Nie oznacza to jednak, że nowy wariant koronawirusa jest (dla szczepionki – red.) nieszkodliwy – kontynuował Sahin.
Podkreślił raz jeszcze, że potrzeba minimum dwóch tygodni, by zebrać pełne dane laboratoryjne i dzięki nim zrozumieć nową mutację.
A co w sytuacji, gdyby okazało się, że szczepionka Pfizera i BioNTech nie przeciwdziała nowemu szczepowi koronawirusa?
– Jesteśmy w stanie technicznie dostarczyć nową szczepionkę w ciągu sześciu tygodni. Piękno technologii matrycowego RNA (mRNA) polega na tym, że możemy od razu zacząć opracowywać szczepionkę, która całkowicie imituje nową mutację – uważa Sahin.
Dodał jednocześnie, że w takiej sytuacji potrzebne byłby dodatkowe zgody organów regulacyjnych, co mogłoby wydłużyć czas oczekiwania na zmodyfikowaną (pod nowy szczep wirusa) szczepionkę.
Źródło: welt.de/NCzas