Tragiczna sytuacja polskich kierowców na granicy brytyjsko-francuskiej. Na święta nie dotrą – piją deszczówkę

Sytuacja polskich kierowców, którzy utknęli w Dover, staje się coraz bardziej dramatyczna. Foto: PAP/PA
Sytuacja polskich kierowców, którzy utknęli w Dover, staje się coraz bardziej dramatyczna. Foto: PAP/PA
REKLAMA

Przez pojawienie się nowej mutacji koronawirusa w Wielkiej Brytanii, Francja zamknęła swoją część kanału La Manche. Setki polskich kierowców tirów utknęło na granicy. Stracili już nadzieję, że dotrą do domów na święta.

Sytuację polskich kierowców mają zmienić testy na koronawirusa, ale tirowcy nie przejawiają zbytniego optymizmu. – Stoimy dobę w kolejce, mimo że mamy test z wynikiem negatywnym – mówi w rozmowie z RMF FM pan Maciej, kierowca z Chojnic na Kaszubach. Wraz z kolegami planuje już „awaryjną wigilię” na trasie – zakupy zrobią w pobliskim sklepie.

– Brytyjczykom tak zależy na rozwiązaniu problemu, że nawet jeśli ktoś ma wynik pozytywny, to badany jest jeszcze raz i jeszcze raz, aż do uzyskania wyniku negatywnego – mówi inny kierowca w rozmowie z portalem autokult.pl.

REKLAMA

Inni nie tracą nadziei ale powoli opuszczają ich siły. – Coraz gorzej, już wszystko boli, nie można się położyć w samochodzie, bo człowiek musi siedzieć „na czujce”, czy podjeżdża, czy nie podjeżdża, czy puszczą, czy nie puszczą – mówi pan Grzegorz z Braniewa na Warmii.

Nie chodzi jednak tylko o spędzenie wigilii Bożego Narodzenia z rodziną. W korku warunki stają się coraz trudniejsze.

– Niektórzy zbierają już deszczówkę, żeby mieć co pić – mówią kierowcy.

Problem jest też z naczepami z chłodziarkami – potrzebują paliwa do agregatorów, a kierowcy nie byli przygotowani na tak długi postój.

Propozycja stworzenia korytarza sanitarnego

Jest propozycja, żeby Francja stworzyła korytarz sanitarny przez swoje terytorium do granicy z Belgią, aby ciężarówki jadące z Anglii mogły dalej przejechać – powiedział PAP prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński.

– Jeśli Francuzi tak bardzo boją się koronawirusa, niech pozwolą kierowcom jadącym z Wielkiej Brytanii na szybki przejazd przez swój kraj do Belgii – powiedział szef TLP. To tylko kilkadziesiąt kilometrów, a dla pewności mogą nawet obstawić drogę policją i wojskiem – dodał.

„W Dover, na prowadzącej do tego miasta autostradzie M20, na dawnym lotnisku Manston oraz w innych miejscach hrabstwa Kent w kolejkach stoi kilka tysięcy ciężarówek, z czego znaczna część jest kierowana przez Polaków” – podaje RMF FM.

Na ten moment nie wiadomo, czy Francuzi przystaną na polską propozycję stworzenia korytarza.

Źródło: autokult.pl, RMF FM, PAP

REKLAMA