Afrykańskie wybory. Wojska ONZ, rosyjscy najemnicy, opóźniony transport kart wyborczych

Kolejka do komisji wyborczej w RŚA Fot. Twitter Radio Ndake Luka

W Republice Środkowoafrykańskiej (RŚA) rozpoczęły się w niedzielę 27 grudnia wybory prezydenckie i parlamentarne. W wielu miejscach głosowanie się nie odbywa z powodu wzmożonej aktywności rebeliantów. Dwie trzecie terytorium kraju nie jest kontrolowane przez rząd.

W dodatku rebelianci zapowiedzieli marsz na stolicę, a w kraju panuje bałagan. Lokale wyborcze w stołecznymi Bangi otwarto z 50-minutowym opóźnieniem, ponieważ nie dowieziono na czas kart do głosowania. Na ulicach widać patrole wojsk środkowoafrykańskich oraz rwandyjskich.

Przed niektórymi lokalami stoją transportery opancerzone ze stanowiskami karabinów maszynowych obsługiwanych przez międzynarodowy kontyngent misji pokojowej ONZ „Minusca”.

Faworytem wyborów jest ubiegający się o reelekcję Faustin-Archange Touadera, były premier. Od marca 2016 r. jest prezydentem Republiki Środkowoafrykańskiej. Opozycja łącznie wysunęła 15 kandydatów. Ich szanse na pokonanie Toudery są jednak niewielkie.

Większym problemem dla władz jest rebelia. W RŚA działa kilkanaście grup rebelianckich. W lutym 2019 r. zawarły one porozumienie z rządem, ale się rozpadło. Ostatnie tygodnie były czasem wzrostu ich aktywności.

Krwawy konflikt w RŚA trwa od 2013 roku. Szacuje się, że w walkach w tym jednym z najbiedniejszych krajów świata zginęły tysiące ludzi. Do opuszczenia swych domostw zostało zmuszonych 4,9 mln ludzi. Według ONZ większość mieszkańców tego państwa potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

Ostatnio w tym kraju ponownie wylądowała grupa rosyjskich najemników z tzw. grupy Wagnera. 300 rosyjskich najemników ma w Bangi wspomóc obóz prezydenta Toudaery i szkolić środkowoafrykańskie struktury bezpieczeństwa.

Źródło: PAP/ AFP

1 KOMENTARZ

  1. W czasach rządów Białych taki burdel był nie do pomyślenia. I porządek był na ulicach, i Murzyn miał co do garnka włożyć.

Comments are closed.