Król mięsa zatrzymany. Henryk K. przebywał w Buenos Aires

Twórca mięsnego imperium został zatrzymany w stolicy Argentyny. Henryk K. był ścigany listem gończym.

Po kilku miesiącach odnalazł się Henryk K. Król Mięsa został namierzony w stolicy Argentyny – Buenos Aires.

Jak twierdzi „Super Express” polskie władze starają się teraz na ekstradycję twórcy mięsnego imperium. K. był poszukiwany od marca 2019 roku.

W czerwcu 2020 roku sąd ogłosił upadłość stworzonych przez K. zakładów mięsnych. Okazało się, że imperium było zadłużone na wiele milionów złotych.

Według doniesień tabloidu Król Mięsa pozostaje w areszcie domowym. Jeśli śledczym uda się przejąć K. to biznesmen ma usłyszeć zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz dokonania oszustw i przestępstw skarbowych.

W ub. roku K. przekonywał, że afera to efekt zmowy „nadzorcy sądowego, banków, Cedrobu i prawdopodobnie śląskiego wymiaru sprawiedliwości”. Twierdził, że celem było zniszczenie zakładów i przejęcie ich za małą część ich wartości.

Biznesmen chciał, aby sprawą zajęła się prokuratura i nie ukrywał, że przebywa za granicą. Wyjaśnił, że po prostu od lat mieszka w innym kraju.

Jak wskazuje Business Insider część przedsiębiorstwa Henryka K. przejmie za 100 mln złotych Cedrob – wcześniej konkurent Zakładów Mięsnych HK.

Z kolei według informacji „Pulsu Biznesu” z dokumentów wewnętrznych Aliora wynika, że w banku dochodziło do nieprawidłowości w przyznawaniu finansowania Zakładom Mięsnym HK. Komitet kredytowy banku zarekomendował zwiększenie finansowania ZMHK w kwietniu 2019 roku, tymczasem zarzucano mu, że decyzję podjęto na podstawie nieaudytowanego sprawozdania finansowego ZMHK za 2018 rok.

Już w pierwszej połowie 2019 roku Alior musiał dokonać odpisu na ZMHK w wysokości 161 mln zł.

Przypomnijmy, że założycielem Cedrob jest były najbogatszy poseł PO Mirosław Koźlakiewicz. To właśnie Cedrob, obok SKOK-ów senatora PiS Grzegorza Biereckiego był głównym reklamodawcom mediów wspierających PiS w czasach opozycji.

Źródło: Business Insider

5 KOMENTARZE

  1. Czy OM-owanie jak w zdaniu „był głównym reklamodawcom” to przejaw schamienia prasy i zawodu dziennikarskiego? Jak można dopuszczać ludzi z nizin społecznych, którzy nie potrafią się wysłowić, do pióra? Przecież są poloniści, lingwiści – mogą (dla autora, by zrozumiał, trzeba by zapewne napisać ‚mogOM’) dokonać korekty, jeśli takiego dziennikarza nie da się zastąpić – a nie da się, naprawdę?

  2. To wynika priorytetów w naszym szkolnictwie – zamiast polskiego główny nacisk na języki taniej siły roboczej – angielski, niemiecki plus korepetycje z tych najpopularniejszych przedmiotów.

  3. Parówy dorabiały się na parówach – jeśli potwierdzą się zarzuty- do pierdla, i same parówy żreć!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Comments are closed.