
Pracownicy linii lotniczych szykują się na wielkie zwolnienia. Niektórzy piloci już szukają pracy w innym zawodzie.
Linie lotnicze na całym świecie przeżywają kryzys związany z pandemią i wstrzymaniem licznych połączeń. Pracownicy tej branży już wiedzą, że nadciągają masowe zwolnienia, bo „państwowa” pomoc za lockdowny się kończy.
Nawet w państwowym PLL LOT zwolnienia mają być na ogromną skalę. Według związkowców władze chcą zwolnić 150 z 530 etatowych stewardess, 50 kapitanów i 100 pracowników personelu naziemnego.
Na razie zwolnienia mają omijać samozatrudnionych. Chodzi o osoby, które podpisują umowy w ramach kontraktów B2B z agencją LOT CREW.
Zdaniem związkowców LOT po prostu chce się pozbyć etatowych pracowników, a jednocześnie faworyzuje tych, którzy zdecydowali się na prowadzenie jednoosobowych działalności gospodarczych.
Ale nie tylko państwowy LOT przeżywa kryzys. Polscy piloci pracujący za granicą już teraz przebranżawiają się i szukają nowej pracy.
Przykładem jest Patryk Pawełczak, polski pilot latający słowackimi liniami Go2sky. Pilot został kurierem i budowlańcem.
– Oto jak mój mundur zmienił się w ostatnim roku. Od latania z ludźmi na wakacje, przez dostarczanie paczek dla Amazona, po bycie budowlańcem – zrelacjonował swoje perypetie pilot i instruktor lotniczy Patryk Pawełczak na LinkedIn.
– I pomyśleć, że nie tak dawno temu narzekałem na nocne loty i że w tamtym roku wylatałem tylko 700 godzin. Po raz kolejny potwierdziło się to, że doceniamy coś dopiero, gdy to stracimy – dodał.
Pawełczak był pierwszym oficerem w załodze boeinga 737.
Źródło: Polsat News / o2