
Dziennik „The Jerusalem Post” chwali się, że w Kongresie zasiada 37. przedstawicieli diaspory żydowskiej w USA. Po ostatnich wyborach pojawiło się nawet kilka nowych nazwisk.
10. jest senatorami, 27. zasiada w Izbie Reprezentantów. Obydwie izby liczą 535 reprezentantów. Trzech żydowskich Kongresmenów z Partii Demokratycznej zajmuje się np. teraz próbą impeachmentu Donalda Trumpa.
Są i konserwatyści, chociaż w mniejszości. Oprócz 10 senatorów – wszyscy są Demokratami – Izba Reprezentantów gromadzi 27 polityków z diaspory, z czego 25 Demokratów i tylko 2 Republikanów.
Po 20 stycznia, kiedy Demokraci będą kontrolować Senat, spory awans czeka Charlesa Schumera z Nowego Jorku. Zostanie on przywódcą większości w Senacie i najwyższym rangą urzędnikiem amerykańskim pochodzenia żydowskiego w historii.
Gazeta publikuje listę wszystkich deputowanych pochodzenia żydowskiego, którzy urzędują na Kapitolu:
Jake Auchincloss z Massachusetts (nowo wybrany), Suzanne Bonamici z Oregonu, David Cicilline z Rhode Island, Steve Cohen z Tennessee, Ted Deutch z Florydy, Lois Frankel z Florydy, Josh Gottheimer z New Jersey, Sara Jacobs z Kalifornii (nowa), Andy Levin z Michigan, Mike Levin z Kalifornii, Alan Lowenthal z Kalifornii, Elaine Luria z Wirginii, Kathy Manning z Karoliny Północnej (nowa), Jerry Nadler z Nowego Jorku, Dean Phillips z Minnesoty, Jamie Raskin z Maryland, Jan Schakowsky z Illinois, Adam Schiff z Kalifornii, Brad Schneider z Illinois, Kim Schrier z Washington, Brad Sherman z Kalifornii, Elissa Slotkin z Michigan, Debbie Wasserman Schultz z Florydy, Susan Wild z Pensylwanii i John Yarmuth z Kentucky.
Republikanów w tej izbie reprezentują tylko David Kustoff zTennessee i Lee Zeldin z Nowego Jorku.
W Senacie wszyscy są Demokratami, z wyjątkiem Sandersa, teoretycznie niezależnego, który jednak także współpracuje z Demokratami:
Michael Bennet z Kolorado, Richard Blumenthal z Connecticut, Ben Cardin z Marylandu, Dianne Feinstein z Kalifornii, Jon Ossoff z Georgie (nowy), Jacky Rosen z Newady, Bernie Sanders z Vermont, Brian Schatz z Hawajów, Charles Schumer z Nowego Jorkiu i Ron Wyden z Oregonu.
W wyborach diaspora żydowska była dość podzielona. Dysproporcje w politycznej reprezentacji lewicy i preferowaniu Demokratów da się jednak wyjaśnić m.in. tym, że np. Donalda Trumpa wspierali raczej ortodoksi i tradycjonaliści, którzy mniej chętnie uczestniczą czynnie w polityce. Żydzi ze środowisk liberalno-lewicowych są tu z kolei nadaktywni.
Źródło: The Jerusalem Post