„Zaszczep się i leć”. Linie lotnicze czekają na wytyczne w sprawie „paszportów covidowych”

Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT.
Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT. (zdj. PAP)
REKLAMA

Niezaszczepieni na Covid nigdzie nie polecimy? Polscy przewoźnicy póki co odcinają się od tego typu pomysłów – wytyczne mogą przyjść jednak z góry. Za granicą o segregacji mówią wprost.

„Zaszczep się i leć” – takie reklamy zaczęły się pojawiać na stronach internetowych linii Ryanair. Biuro prasowe przewoźnika tłumaczy się teraz przed klientami i brytyjską organizacją strzegącą standardów reklamowych Advertising Standards Authority – twierdzą, że nie jest to zapowiedź segregacji i nie chcą wymuszać szczepień.

„Żadne zaświadczenie o szczepieniu nie będzie wymagane w przypadku krótkich lotów Ryanaira w UE. Uważamy, że w ramach unijnego systemu swobodnego przemieszczania się ograniczenia oraz kwarantanny zostaną zniesione, gdy skuteczne szczepionki staną się szeroko dostępne w celu ochrony grup wysokiego ryzyka przed COVID-19” – napisali przedstawiciele przewoźnika w odpowiedzi na zapytanie portalu money.pl.

REKLAMA

Inne linie lotnicze nie mają takich oporów – australijskie linie lotnicze Qantas informują wprost, że na pokłady samolotów wpuszczą tylko zaszczepionych. Ich szef Alan Joyce twierdzi, że ich śladem pójdą kolejni przewoźnicy.

Polscy przewoźnicy umywają ręce i zrzucają odpowiedzialność na innych. PLL LOT dostosuje się do zaleceń, które przyjdą z góry – Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych IATA, jak i sojusz Star Alliance opracowują obecnie rekomendacje dla całej branży.

„Zastosowanie i wdrożenie konkretnych rozwiązań będzie jednak zależało od decyzji regulatorów lotniczych i przepisów administracyjnych przyjętych w poszczególnych krajach. Jako linia lotnicza na bieżąco dostosowujemy się do obowiązujących w poszczególnych krajach regulacji” – podkreślają władze PLL LOT.

To nie są decyzje linii lotniczych. Od momentu rozpoczęcia pandemii podróżowanie samolotem jest objęte coraz to nowymi obostrzeniami. Jeśli władze lotnicze zdecydują o wprowadzeniu takiego przepisu, to będziemy go stosować, ale liczymy, że w nadchodzącym sezonie letnim będziemy funkcjonowali w normalny sposób – ocenia Grzegorz Polaniecki, członek zarządu i dyrektor generalny linii Enter Air.

Marek Serafin ocenia, że nakaz posiadania paszportu covidowego w samolotach może pojawić się w przyszłości, ale tylko w niektórych państwach.

Kwestia wprowadzenia paszportów covidowych dla pasażerów linii lotniczych jest bardzo delikatna. Wątpię, by udało się wypracować jednolite zasady dla wszystkich. To nie jest już twarda walka z terroryzmem, jak było to po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie w 2001 r., kiedy wszystkie kraje na świecie zgodziły się na ograniczenia dotyczące bagażu i prześwietlania swoich obywateli na lotniskach – uważa Serafin.

Niestety często jest tak, że pomysł, który z początku wydaje się niedorzeczny, później jest szeroko akceptowany. Rok temu nikt nie pomyślałby, że dalibyśmy się wszyscy zamknąć w domach i pozbawić możliwości pracy – czy paszporty covidowe są bardziej kontrowersyjne niż nieludzki lockdown?

Źródło: money.pl

REKLAMA