Duch paktu Ribentroop-Mołotow ciągle żywy. Będą kontynuowali budowę Nord Stream 2

Statki do układania podwodnego gazociągu / Fot. Nord Stream 2 Twitter
Statki do układania podwodnego gazociągu / Fot. Nord Stream 2 Twitter

Federalna Agencja Morska i Hydrograficzna (BSH) zatwierdziła natychmiastową dalszą budowę gazociągu Nord Stream 2 na niemieckich wodach Bałtyku. Poprzednie zezwolenie zakładało możliwość wznowienia prac w wyłącznej strefie ekonomicznej Niemiec dopiero od końca maja.

Niewykluczone, że Niemcy podnoszą głowy ośmieleni wygraną Joe Bidena w USA. Widmo ewentualnych sankcji oddala się, a budowa niekorzystnego dla Polski gazociągu przyspiesza.

Od decyzji BSH mogą się odwołać np. organizacje broniące środowiska naturalnego, co mogłoby jeszcze ponownie wstrzymać prace. Zgoda BSH była konieczna m.in. dlatego, że po groźbie sankcji ze strony USA z projektu wycofała się szwajcarska firma AllSeas dysponująca specjalnymi statkami do układania rur.

Po decyzji Allseas spółka Nord Stream 2 AG przestawiła się na inny typ statku i teraz dostała na to pozwolenie. Jak informuje agencja DPA, powołując się na serwis vesselfinder.com, w czwartek rosyjski statek takiego typu, „Fortuna”, znajdował się na Morzu Bałtyckim już w pobliżu Rostoku.

W piątek 15 stycznia wznowione miały być też prace na wodach duńskich przy układaniu gazociągu. „Mamy pozwolenie Duńskiej Agencji Energii na rozpoczęcie pracy. Nie oznacza to jednak, że w piątek ponownie zaczniemy układać rury” – powiedział dziennikowi „Handelsblatt” rzecznik Nord Stream 2 AG.

Zamiast tego najpierw sprawdzane jest wyposażenie techniczne. Nie wiadomo, jak długo to potrwa. Cytowany przez „Handelsblatt” Nicholas Burns, który doradzał prezydentowi elektowi USA Joe Bidenowi w kampanii wyborczej, sugeruje czasowe wstrzymanie nie tylko budowy, ale także amerykańskich sankcji w celu… rozładowania konfliktu. Pokazuje to „miękkość” nowej prezydentury i raczej wygraną Putina i Merkel, chociaż chodzi tutaj także o interesy USA.

Niemcy i Rosja na ostatniej prostej?

Ambasador Rosji w Berlinie Siergiej Nieczajew skrytykował „podejmowane przez Stany Zjednoczone próby uniemożliwienia realizacji projektu poprzez szantaż, groźby i sankcje eksterytorialne”. Nazwał to „wyrazem nieuczciwej konkurencji”.

Nord Stream 2 to 55 mld metrów sześc. gazu ziemnego co roku, pompowanych z Rosji do Niemiec. Każda z dwóch nitek ma długość około 1200 kilometrów. Rurociąg, którego budowa kosztuje około 9,5 mld euro, jest już gotowy w 94 proc. Od grudnia 2019 roku nie prowadzono przy nim jednak żadnych prac. Z łącznie 2460 km tworzących go rur trzeba ułożyć jeszcze 150 km, 120 km – na wodach duńskich i 30 km – na niemieckich.

Stany Zjednoczone od lat protestowały przeciw jego budowie, ponieważ uważają, że ich europejscy partnerzy staną się zależni od rosyjskiego gazu. Z drugiej strony, krytycy zarzucają USA, że chcą przede wszystkim sprzedawać więcej swojego skroplonego gazu w Europie.

Źródło: PAP

7 KOMENTARZE

  1. a czy my, czyli Polska na miejscu Rosji zrezygnowali byśmy z intratnego kontraktu? Polska mogła przystąpić do umowy z Rosją i Niemcami ale Pinokio, Kot i Lis i ich pomioty nie lubią Rosji i wolą przepłacać za amerykański gaz. Przepraszam: to my odbiorcy za niego zapłacimy nie Pinokio . Rzad się wyżywi…

  2. Cieszy mnie to z jednego powodu: jankeskie psy dostały tęgiego kopa aż zawyły. I pomyśleć tylko, że zamiast tych gazociągów przez Bałtyk mogliśmy mieć kolejne Jamale i wszystkie kurki byłyby u nas. No ale kto by pozwolił nam na taką samowolkę?

Comments are closed.