Miało być 880 mln zł zysków. Potem mówili 7 mln zł. Okazuje się, że nie będzie ŻADNYCH zysków z bursztynu z Mierzei Wiślanej

Przekop Mierzei Wiślanej, emotikonka - śmiech Źródło: PAP, Pixabay, collage
Przekop Mierzei Wiślanej, emotikonka - śmiech Źródło: PAP, Pixabay, collage

Urząd Morski w Gdyni rezygnuje ze starań o eksploatację złóż z terenów inwestycji przekopu Mierzei Wiślanej. Okazuje się, że wydobycie bursztynu jest nieopłacalne – na początku rządzący twierdzili, że zyski częściowo pokryją koszt samego przekopu.

„Na terenie budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską nie są i nie będą prowadzone żadne działania związane z wydobyciem bursztynu” – informuje Urząd Morski w Gdyni.

– Z uwagi na ekonomiczną nieopłacalność wydobycia, stwierdzoną na podstawie analiz (stosunek potencjalnej ilości bursztynu i jego jakości do nakładów związanych z wydobyciem), podjęto decyzję o niewystępowaniu o koncesję na wydobycia – tłumaczy Magdalena Kierzkowska, rzecznik gdyńskiego UM (ta instytucja jest inwestorem przekopu mierzei).

„Dziennik Bałtycki” cytując Kierzkowską informuje, że wynika to „z zapisów specustawy o budowie kanału żeglugowego z Zatoki Gdańskiej na Zalew Wiślany”.

– Inwestor nie występuje o wydanie koncesji, jeżeli wydobycie kopalin byłoby ekonomicznie nieuzasadnione – podkreśla Kierzkowska.

„Zaznaczmy, o tym, że Mierzeja Wiślana i Żuławy skrywają złoża „złota Bałtyku” wiadomo nie od dziś, co potwierdzali m.in. przedstawiciele Oddziału Geologii Morza w Gdańsku Państwowego Instytutu Geologicznego. Geolodzy podkreślali jednak, że są to źródła rozproszone, trudne w eksploatacji” – informuje „Dziennik Bałtycki”.

Jeszcze w lipcu 2020 roku szacowano, że złoża bursztynu na terenie przekopu, mogą być warte nawet 7 milionów złotych. Informację podało nawet na Twitterze Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

To jeszcze nic – za rządów Beaty Szydło rządzący chcieli sfinansować cały przekop z zysków ze złóż bursztynu w Mierzei. Szacowali wtedy, że mają one wartość nawet 880 milionów złotych.

Tak więc zaczęło się od blisko miliarda, potem miało być już „tylko” 7 milionów, a ostatecznie okazuje się, że zysków nie będzie wcale.

Źródło: „Dziennik Bałtycki”

17 KOMENTARZE

  1. Jak z gazem łupkowym, tyle co miało być i ,,NAGLE,,Nie ma ,,nic,,a Soros jak na ,,filantropia,, przystało akcje skupuje.Kto tu chce łapę położyć można się domyslec

  2. Tam gdzie dużo darmozjadów urzędniczych, tam wszystko jest nieopłacalne. Wpuście tam pana Józia z łopatą a okaże się, że jest opłacalne.

  3. Przepuscic przez sita piasek,ktory i tak musza z tamtad wywiezc jest dla nich nieoplacalne? No chyba,ze zlodziej panstwo, nie tylko chce duze kasy za licencje,als rowniez wszystkie wydobyte,przesiane bursztyny musza zlozyc przed morawieckim i reszta tej bandy.

  4. A na końcu okaże się, że będzie miliard złotych, ale straty…
    Bo np.okaże się, że żegluga do Elbląga nikogo już nie interesuje, albo trzeba będzie codziennie pogłebiać tor wodny.

    • Nie miliard tylko juz ponad 3 mld. Za tor dla zaglowek, port w Elblagu przyjmuje tylko wegiel z Rosji, a tu ten kanal nie jest potrzebny. Moze naczelnik zrobi pierwszy rejs kanalem i inwestycja bedzie warta usmiechu naczelnika.

  5. Gdyby była koncesja, to byłoby zliczanie wydobytego bursztynu. A tak, to się go „nie wydobywa”, więc nie ma co pilnować… :-))))))))))))

  6. W czasach komuny zmapowano zasoby geologiczne Polski – ekipa Gierka wywaliła potężne pieniądze na poszukiwania gazu ziemnego i ropy naftowej na terenie Polski – odnaleziono znaczne zasoby gazu ziemnego (tzw łupkowego) jedynie koszt jego wydobycia był w tamtych czasach nieopłacalny (braki technologiczne) – o tym pisało sporo komunistycznych gazet – zastanawia mnie dlaczego tak nagle te złoża „wyparowały” a prawa do ich eksploatacji skupiły firmy rosyjskie.

Comments are closed.