Janusz Korwin-Mikke Źródło: PAP
Janusz Korwin-Mikke Źródło: PAP
REKLAMA

Ludzie przestali dziś rozumować jak klasyczni prawnicy. Dam przykład. Konstytucja RP stanowi (art. 8): „Przepisy Konstytucji stosują się bezpośrednio”. Stanowiła też (art. 55): „Ekstradycja polskiego obywatela jest niedopuszczalna”. Teraz Sejm i Senat uchwalają ustawę, że na żądanie odpowiednich organów Unii Europejskiej lub jej członków należy polskiego obywatela wydawać – i na tej podstawie wydano siedmiu polskich obywateli. Po czym ktoś zgłasza to do Trybunału Konstytucyjnego i ten orzeka o sprzeczności tej ustawy z Konstytucją. Czy wydanie tych siedmiu obywateli było legalne? Oczywiście NIE!

Prawo polskie – Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym – bezdyskusyjnie zabraniało ekstradycji. To, że Ustawodawca tego nie dostrzegł lub zignorował, nie zmienia stanu prawnego. Ekstradycja była cały czas nielegalna i Trybunał tylko to ujawnił i przypomniał.
Trybunał Konstytucyjny (lub Sąd Najwyższy) NIE ZMIENIA Prawa! Może je tylko interpretować.

W praktyce często rozstrzyga sprzeczności i niejasności – co już ociera się o zmianę Prawa. W Polsce kritarchia często przekracza tę granicę – co spotyka się z obojętnością ludzi, którzy nie odróżniają „nomokracji” („rządów Prawa”) od „rządów sędziów” i godzą się np. na kuriozalne orzeczenie, że z Konstytucji wynika, iż nie wolno mi samemu wybrać sobie obrońcy spoza palestry!

REKLAMA

Wracając do sytuacji z ekstradycją: dam jeszcze jedno porównanie. Powiedzmy, że przy publikacji Dziennika Ustaw zrobiono oczywisty błąd: zgubiono gdzieś słowo „nie”. Na tej podstawie wydano kilka decyzyj administracyjnych. Były one oczywiście tak samo sprzeczne z prawem jak decyzje oparte na sprzecznej z Konstytucją ustawie.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Przykład z art. 55 Konstytucji jest autentyczny – tylko nieco zmieniony. W rzeczywistości Parlament nie wydał ustawy sprzecznej z Konstytucją – sądy same podejmowały sprzeczne z Konstytucją decyzje! Ci sędziowie w Wolnej Polsce będą sądzeni tak samo jak sędziowie stalinowscy, którzy przekroczyli stalinowskie prawo…

Po siódmym przypadku ekstradycji polskiego obywatela Parlament nie zareagował na złamanie Prawa – natomiast… zmienił art. 55 Konstytucji, „dopasowując go do ustawodawstwa unijnego”. Co ciekawe, jeszcze przez utworzeniem Unii Europejskiej, czyli przed ratyfikacją traktatu lizbońskiego, p.Magdalena Jungnikiel (czynny referendarz sądowy i doradczyni ministra sprawiedliwości) uczciwie przyznała (na seminarium na UW), że „sędziowie będą wyrokować wedle zasad wspólnotowych – nawet gdyby było to sprzeczne z polską konstytucją”. I, jak widać, wyrokowali – a p.Jungnikiel włos z głowy nie spadł.

W Państwie Prawa – od dwóch lat więzienia do kary śmierci, a już na pewno usunięcie z korpusu sędziów (PS Właśnie wykryłem, że żyje i wychwala w Sieci hasło: „Liberté-Égalité-Fraternité”…).

Otóż ta sama zasada stosuje się i do niedawnego orzeczenia Trybunału w sprawie aborcji. Większość Polaków (a zwłaszcza Polek…) jest przekonana, że PiS i Konfederacja uchwaliły ustawę zakazująca aborcji w niektórych przypadkach. W rzeczywistości nikt nad taką ustawą nie głosował, bo jej nie było. Kilkudziesięciu posłów PiS, PSL i Konfederacji wniosło do Trybunału Konstytucyjnego zapytanie, czy w tych przypadkach aborcja jest zgodna z Konstytucją.

Jest przy tym rzeczą całkowicie obojętna, kto takie zapytanie do TK skierował. Mogła to zrobić równie dobrze Lewica – w nadziei, że uzyska odpowiedź twierdzącą. Konstytucja nie jest bowiem w tej sprawie całkiem jasna i – jak to dziś stwierdził przyszły (mam nadzieję) Rzecznik Praw Obywatelskich – wyrok mógłby być nawet odwrotny…

Jednak był taki, jaki był – a Trybunał w niczym nie zmienił panującego Prawa! Podał tylko właściwą (jego zdaniem – ale jego zdanie jest decydujące) interpretację Konstytucji.
Nie ma w tym nic dziwnego. W roku 1973 w sprawie Roe vs. Wade Sąd Najwyższy USA wydał rewolucyjny werdykt, że – jego zdaniem – aborcja jest zgodna z Konstytucją. Nie jest wykluczone, że przy jakimś przypadku (tak nawiasem: „Jane Roe”, czyli p.Norma Leah Nelson McCorvey, zmieniła zdanie i jest obecnie zawziętą przeciwniczką aborcji!!!) obecny skład Sądu Najwyższego wyda inny werdykt…

Nie tylko nasza Konstytucja zawiera luki i niejasności. Wszystkich sytuacyj nie da się zresztą nigdy przewidzieć. Wracając do Polski: ludzie często mówią (i niektórzy lekarze się do tego stosują!), że choć wyrok Trybunału jeszcze nie jest opublikowany, to aborcja już jest nielegalna.

Jest to błąd – ale w odwrotną stronę, niż sądzi Lewica. Aborcja w objętych wyrokiem przypadkach nie tylko już jest nielegalna, ale zawsze (tj. od chwili uchwalenia Konstytucji) była nielegalna.

Tyle że nie można nikogo za jej dokonanie ścigać, bo powoła się on na to, że działał w dobrej wierze – i pokaże odpowiednią ustawę i kupę sędziowskiego orzecznictwa. W praktyce zresztą (tak jak we wspomnianych sprawach o ekstradycję) sądy z wygody orzekają zgodnie z ustawą, otwarcie mówiąc adwokatom, że powołując się na Konstytucję, tylko się ośmieszą. Od sprawdzania zgodności z Konstytucją jest TK, a mały rozumek sędziowski nie powinien tych skomplikowanych problemów rozstrzygać!!!
Jest to całkowicie inne podejście niż w USA.

Tak więc nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności – podobnie jak nikt nie pociągnie do odpowiedzialności urzędnika, który wydał decyzję na podstawie źle wydrukowanego przepisu. W praktyce jest więc tak, jakby aborcja w tych przypadkach była legalna.

Nie ulegajmy jednak pokusie dopasowywania teorii do praktyki. Dla spójności doktryny prawnej jest konieczne uznanie, że inkryminowane czynności BYŁY nielegalne – i pogodzenie się z tym, że niektóre czyny nielegalne nie podlegają karze.

Niestety, większość dzisiejszych prawników wybiera podejście praktycystyczne. Ta ich wygoda powoduje jednak konieczność dokonywania później łamańców terminologicznych. Ale kogo obchodzą spory teoretyków…

Janusz Korwin-Mikke


REKLAMA