Jak być uchodźcą w Paryżu, to tylko… lesbijką

Apartamenty lesbijek. Fot. twitter Brossat

Paryskie biuro zajmujące się uchodźcami w Paryżu umieszcza ich ostatnio w mieszkaniach współlokatorskich. Accueil Société Paris przyznało właśnie lokal o powierzchni 125 metrów kwadratowych dla pięciu „uchodźczyń – lesbijek”. Tylko dlaczego nie do pary?

Chodzi o osoby, które opuściły swoje kraje „ze względu na orientację seksualną” i oczekują we Francji azylu. Sprawa jednak mocno Francuzów zbulwersowała.

Bynajmniej, nie chodzi o metraż trzy poziomowego mieszkania. Bardziej o miejsce…

Apartament położny jest bowiem tuż pod Butte Montmartre…, o którym tylko marzy wielu mieszkańców Ile-de-France. Trudno sobie wymarzyć ładniejsze miejsce w Paryżu.

Najwidoczniej jednak zadbano także, by lesbijki nie miały za daleko do dzielnicy seksualnych uciech. Wszak Plac Pigalle jest niemal pod bokiem.

Jednocześnie setki uchodźców koczują w Paryżu w namiotach, a i sami Francuzi na otrzymanie mieszkania w stolicy muszą dość długo poczekać. Najwidoczniej osoby z literek LGTBQ są jakoś przez stołeczny ratusz preferowane, co specjalnie nie dziwi.

O owej kolokacji apartamentu przez lesbijki doniósł magazyn gejowski „Tetu”, który inicjatywę chwali. Magazyn dzieli się opinią niejakiej Fatou, 22-letnij Malijki, która mówi, że spełnia się jej sen o mieszkaniu w sercu Paryża. Wzgórze Montmartre to rzeczywiście sen, także dla wielu paryżan.

Stara się o azyl, bo w Mali było dla niej niebezpieczne, a wszyscy „źle o mnie mówili, pokazali, że jestem lesbijką.” „Przyjęcie ich jest naszym obowiązkiem” – dopowiada paryski radny zajmujący się sprawami mieszkalnictwa Ian Brossat.

Nic dziwnego, Ian Brossat to nie tylko komunista, ale też zadeklarowany od 2011 roku homoseksualista. Zresztą jest także wnukiem Marka Klingberga, polskiego Żyda i słynnego szpiega KGB.

Na Twitterze pisze, że „wiele osób opuszcza swój kraj ze względu na orientację seksualną”, a „naszym obowiązkiem jest ich przyjmować i chronić”. Nie dodał tylko, że w luksusowych apartamentach. Brossat nie kryje, że chodzi o jeszcze „większą różnorodność” we Francji.

Nie ma już „klasy robotniczej” lub ta ma komunistów gdzieś, więc nowe klasy rewolucyjne i „baza” to dla komunistów migranci i „uciśnieni” spod znaku literek LGTB. Nowocześnie zmodyfikowane nauki dziadka…

Brossat dodał, że w Paryżu są problemy z mieszkaniami socjalnymi, więc władze uciekły się do wynajmowania apartamentów dla kilku współlokatorów. Przypomniał, że pierwszy taki, ale „męski” projekt został zrealizowany już kilka miesięcy temu w dwudziestej dzielnicy Paryża.

Stowarzyszenia stojące za tym wspólnym zakwaterowaniem dla kobiet, Basiliade i Les Dégommeuses, też są zadowolone. Degommeuses cieszyło się na Twitterze, że kobiety mieszkają teraz w… „lesbijskim raju”.

Dodano, że miasto Paryż planuje stworzyć osobny ośrodek zakwaterowania przeznaczony tylko dla uchodźców LGBT+, który ma powstać w ciągu trzech lat.

„Długofalowym celem jest zapewnienie tylu miejsc, ilu potrzeba ”- zadeklarował jeszcze Ian Brossat w rozmowie z Têtu. Stowarzyszenie Basiliade planuje wkrótce udostępnić jeszcze 16 innych mieszkań w Paryżu dla mniejszości seksualnych.

8 KOMENTARZE

  1. Ja pierdolę – biedne uchodźczynie – 125 metrów mieszkanko dla piątki :-)

    Miliony polskich rodzin – takiej liczebności – mieszka w 40-50 metrowych mieszkaniach w blokach…

Comments are closed.