Niemcy pionierem ochrony życia… kogutów

Kogut. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Kogut. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Projekt ustawy złożonej przez niemiecki rząd zakazuje od 2022 roku zabijania po wykluciu piskląt płci męskiej. Kogutki były w hodowli kur niosek uznawane za „nieproduktywne” i mielone. Projekt ustawy złożono w środę 20 stycznia.

Niemcy stają się pionierem takiego rozwiązania i ochrony kogutków. Z jednej strony może to mile łechtać męską dumę, z drugiej dziwi, że taka determinacja w „obronie życia” kurczaków nie idzie w parze z ochroną życia ludzkiego, od zakazywania aborcji po eutanazję.

Każdego roku ubijane są miliony piskląt płci męskiej, chociaż życie tracą także miliony nienarodzonych dzieci. O litość nad żółtymi pisklętami jednak jakoś łatwiej.

Ubój na fermach kur niosek kogutów związany jest z tym, że nie są one na takich farmach do niczego potrzebne. Zakaz ma wejść w życie od 2022 roku. Projekt przedstawiała minister rolnictwa Julia Klöckner, która wyraziła zadowolenie, że Niemcy wytyczają tu drogę innym krajom.

Jej zdaniem to „nieetyczna praktyka”, a także „znaczący kroku naprzód dla dobrostanu zwierząt „. Zabijanie kogutów było od lat krytykowane przez tzw. „obrońców praw zwierząt”. Teraz można będzie prowadzić „badania prenatalne” jaj i przed inkubacją określać płeć kurczaka i ewentualnie niszczyć niewłaściwie zapłodnione jaja. Więc jednak… aborcja.

Nowe prawo mają wspierać innowacyjne techniki mające na celu od 2024 r., określenie płci pisklęcia przed 6 dniem inkubacji, w celu „dalszej poprawy dobrostanu zwierząt”. Nartzekają co prawda producenci, ale budowa nowego wspaniałego świata jest priorytetem.

W czerwcu 2019 r. najwyższy niemiecki sąd administracyjny zdecydował po donosach Zielonych, że przemysł drobiarski może kontynuować zabijanie kogutków. Ale tylko do czasu pojawienia się metod umożliwiających określanie płci jeszcze w jajach. Na początku 2020 roku minister Klöckner i jej ówczesny francuski odpowiednik Didier Guillaume wykazali chęć porzucenia tej praktyki w swoich krajach do końca 2021 roku.

Niemiecka Federacja Drobiarska (ZDG) ubolewa, że ​​nowe prawo „zapewnia jedynie częściowe rozwiązanie problemu”. Od 1 stycznia 2020 roku Szwajcaria także zakazała rozdrabniania żywych piskląt, ale jednak zezwala na ich… gazowanie. Z wyborem tej metody jednak Berlin ma pewnie opory ze względu na… historię.

Źródło: AFP/ Le Figaro

12 KOMENTARZE

  1. Wielkoprzemysłowe hodowle zwierząt są wynaturzeniem i powinny być zlikwidowane.
    W tym temacie akurat ekolodzy mają rację.
    Jeszcze 80 lat temu takie hodowle praktycznie nie istniały i jedzenie było lepsze.

    • Ale dzięki temu możesz jeść mięsko 3xdziennie do oporu…

      A 80 lat temu stać na to było może 10% ludności Polski

    • 80 lat temu 90% społeczeństwa jadło mięso raz w tygodniu. Ludzie nie chcą jedzenia lepszego tylko tanszego. Dziś tez możesz kupić kurczaka z hodowli ekologicznych.

      • Widziałem takie ekologiczne hodowle.
        W zasadzie nic poniżej ich standardów nie powinno być dopuszczone do konsumpcji.
        W porównaniu z kurą, którą jeszcze teraz można gdzieniegdzie kupić „od chłopa”, te produkty są na granicy przydatności do spożycia.
        Produkty wielkoprzemysłowe są natomiast trujące.

        • Kura biegajaca po podworku ma rowniez w swoim ciele zgromadzone trucizny przemyslowe, ktorych pelno jest w powietrzu, glebie, wodzie…
          Jezeli godzimy sie na automatyzacje, industrializacje czy powszechny dostep takich uslug jak internet to nie ma wyjscia, trzeba swiat do jakiegos stopnia zanieczyscic.

Comments are closed.