Szczepionka. Według niemieckiego tygodnika
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Lektura umowy podpisanej pomiędzy rządem izraelskim a firmą Pfizer jasno i jednoznacznie wskazuje, że mamy do czynienia z badaniami klinicznymi, z eksperymentem medycznym. W takim przypadku program szczepień powinien zostać zatwierdzony przez Komisję Helsińską – podaje izraelska gazeta „Calcalist”. Tamtejsze ministerstwo zdrowia odrzuca oskarżenia.

Szczepienia przeciw koronawirusowi w Izraelu rozpoczęły się w grudniu.

Nieco później, bo 6 stycznia pomiędzy Izraelem a firmą Pfizer została podpisana „umowa o współpracy w zakresie zbierania informacji epidemiologicznych”.

Na mocy umowy Pfizer zapewnił, że w krótkim czasie dostarczy Izraelowi taką liczbę szczepionki przeciw COVID-19, która pozwoli zaszczepić całe społeczeństwo – za wyjątkiem dzieci i tych, u których występują przeciwskazania.

Michalkiewicz. The Movie

Izrael natomiast ma dostarczyć Pfizerowi szczegółowe informacje epidemiologiczne, które pozwolą koncernowi prowadzić dalsze badania nad szczepionką i ocenić jej skuteczność.

Szczepienia w Izraelu. Nielegalny eksperyment medyczny?

„Calcalist” wskazuje, że szczepienie, a następnie przekazywanie danych medycznych to nic innego, jak badania kliniczne. Podpiera się analizą dokumentów. I dodaje, że umowa podpisana w takim kształcie z Pfizerem oznacza konieczność zatwierdzenia procesu szczepień przez Komitet Helsiński. Komitet takiej zgody nie wydał.

Gazeta wyciąga z tego wniosek: w tym momencie w Izraelu przeprowadza się nielegalny eksperyment medyczny na społeczeństwie.

„Calcalist” powołuje się na rozmowę z wysoko postawionym, anonimowym, urzędnikiem. Ten wskazuje, że „nie ma nic złego w badaniach klinicznych” na ludziach, ale jednocześnie zaznaczył, że „badania kliniczne muszą uzyskać zgodę komitetu oraz osób, na których prowadzone jest badanie. Jednocześnie ludzie muszą mieć prawo odmowy bycia częścią całego procesu” – mówi.

Komitet Helsiński o niczym nie wiedział

Dr Tehilla Shwartz Altshuler, pracownik IDI (Israel Democracy Institute), powiedziała, że umowy nie konsultowano w ogóle z Komitetem Helsińskim.

Ta umowa prowadzi do jednego najobszerniejszych badań ludzkości w XXI wieku, a dane uzyskane i przekazane przez Izrael w rzeczywistości będą łatwo dostępne do badań naukowych w pozostałej części świata – powiedziała Altshuler.

Chociaż umowa ta może być postrzegana jako sukces Izraela w wyścigu o to, który kraj jako pierwszy wróci do normalnego życia po COVID-19, to wciąż – konieczne było uzyskanie zezwolenia Komitetu Helsińskiego a także mieszkańców Izraela na wykorzystanie ich danych medycznych – dodała.

Według gazety, nawet jeśli Komisja Helsińska zatwierdzi, że proces szczepień prowadzony przez izraelski rząd wraz z firmą Pfizer to badania kliniczne, to na przekazywanie wrażliwych danych medycznych zgodę powinien wyrazić każdy z zaszczepionych. Na razie nikt takiej zgody nie podpisuje.

W Izraelu coraz więcej mediów pyta: jakie dokładnie informacje medyczne Izrael zamierza przekazać firmie Pfizer? Czego dokładnie miałyby dotyczyć?

Izraelskie ministerstwo zdrowia odrzuca zarzuty

Izraelskie ministerstwo zdrowia odrzuca oskarżenia. Podkreśla, że szczepionka została zatwierdzona przez izraelską i amerykańską agencję leków. Ponadto, jak zapewnia, przekaże Pfizerowi tylko ogólne dane statystyczne.

To spowodowało następne pytanie: po co podpisywano specjalną (i tajną) umowę, skoro „ogólne dane” epidemiologiczne są ogólnodostępne?

Ministerstwo zdrowia, pod coraz większym naciskiem opinii publicznej, zdecydowało się upublicznić umowę z Pfizerem. I tylko dolało oliwy, bo niektóre fragmenty tej umowy zostały zamazane. Zapewniono natomiast, że do Pfizera nie trafią dane konkretnych osób (pana X czy pani Y).

Głos w sprawie zabrał szef Komitetu Helsińskiego w Izraelu, prof. Eitan Friedman. Poinformował, że komitet aktualnie bada, czy umowa jest zgodna z izraelskimi przepisami gwarantującymi ochronę prywatności. O swoim dochodzeniu poinformuje w oficjalnym komunikacie.