Wojna w obozie zielonych? Spurek krytykuje ekoaktywistów. „Żadne zwierzę, bez względu na gatunek, nie jest rzeczą”. Internauci kpią

TVP/Dr Sylwia Spurek. Foto: Facebook
"Doktora" Sylwia Spurek. Foto: Facebook
Prenumerata NCZ! z prezentem

Sylwia Spurek dalej w formie. Europoseł wybrana z list Wiosny Biedronia najwyraźniej się „radykalizuje”. Polityk bowiem skrytykowała publicznie ekoaktywistyczną organizację WWF. Wszystko przez „zakup” psów i przekazanie ich hodowcom.

Sylwia Spurek w szczerych, prostych słowach skomentowała informację Fundacji WWF o zakupie sześciu owczarków podhalańskich od dwóch certyfikowanych, polskich hodowców zrzeszonych w Związku Kynologicznym w Polsce.

„Psy zostały nieodpłatnie przekazane hodowcom zwierząt gospodarskich z woj. lubuskiego i podkarpackiego na podstawie umowy zabezpieczającej dobrostan psów. Obdarowani zostali wybrani przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim i Rzeszowie w porozumieniu z naszą Fundacją spośród osób, którym w przeszłości przekazano już ogrodzenie elektryczne, i które miały wcześniej doświadczenie z psem pasterskim stróżującym w swoim gospodarstwie” – przekazała WWF.

Organizacja zapewniła też, że „dobrostan i dalszy rozwój przekazanych szczeniaków będzie starannie monitorowany” przez nią oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim i Rzeszowie. To jednak nie zdołało uspokoić zielonej europoseł.

„Drogi @WWF_Polska, bardzo Was szanuję, ale nie idźcie tą drogą. Żadne zwierzę, bez względu na gatunek, nie jest rzeczą” – oświadczyła femiweganka Spurek.

Internauci kpią

Do wpisu polityk odniosło się wielu użytkowników Twittera. Wielu jednak nie mogło pojąć, o co tym razem chodzi znanej obrończyni krów mlecznych przed gwałtami.

„To nie moja bajka ale w tym przypadku nie rozumiem… Mieli odebrać wcześniej od tych psów zgodę na piśmie?” – zastanawiał się użytkownik sieci.

„Domyślam się, ze problem w tym, ze psy nie miały reprezentacji psiego prawnika i nie pozwolono im na samodzielne złożenie podpisu. Ewentualnie zamiast pasać owce mogły wybrać karierę eurodeputowanego, obstawiam, że wyniki miałyby takie same jak p. Spurek” – ironizował jeden z internautów.

Do dyskusji włączył się także wywołany polski oddział WWF. „Wilki giną od kul i wnyków. Dwa najważniejsze powody? Stereotypy wywołujące strach i odwet, jeśli dojdzie do ataku na zwierzęta gospodarskie. Pomoc psów pasterskich to najlepszy sposób na drugi problem. By poradzić sobie z pierwszym potrzebujemy edukacji i ścigania sprawców” – czytamy.

Wpis skomentował m.in. publicysta Łukasz Warzecha. „Ale znaczy co? Mieli te psy pytać o zgodę czy jak?” – zakpił.

Niektórzy z internatów, nawiązując do stosowanego przez Spurek podziału na „zwierzęta ludzkie” i „zwierzęta pozaludzkie” wypominali polityk niekonsekwencję. Popiera bowiem nieograniczone prawo do „bezpiecznego” zabijania dzieci nienarodzonych.

„To co z aborcją czy dziecko zwane przez cześć społeczeństwa płodem jest rzeczą która można usunąć? A może jest jak ząb? Proporcje chyba zostały zachwiane? A może należy takie dziecko urodzić i spytać się czy chciało być urodzone? Mało logiczne są pani wywody” – czytamy.

Źródło: Twitter