Polacy największymi pesymistami w Europie.
(Zdj. pixabay.com)

Rok 2020 był dla Polski makabryczny. W wyniku pandemii i kryzysu w opiece zdrowotnej, odnotowano najwięcej zgonów od 1946 roku. To jednak nie koniec, bo i liczba narodzin jest powodem do niepokoju. Okazuje się, że zanotowaliśmy najniższy przyrost naturalny od 2003 roku.

Według Głównego Urzędu Statystycznego liczba ludności w Polsce w porównaniu z rokiem 2019, w 2020 spadła o 115 tysięcy (w tym w I półroczu 2020 r. zmniejszyła się o 29 tys. osób) i wyniosła 38 milionów 269 tysięcy.

Zeszły rok był tragiczny pod względem liczby zgonów. Tak źle nie było od 1946 roku. Najgorszy okazał się IV kwartał.

W samym tylko 2020 roku zmarło aż 477 tys. osób. Czwarty kwartał był najtragiczniejszy. Śmiertelność w porównaniu z tym samym kwartałem roku poprzedniego, okazała się wyższa o 60 proc. Tylko w grudniu zmarło ponad 54 tys. osób.

Michalkiewicz. The Movie

Martwi też inna statystyka. Okazuje się, że drastycznie spadła też liczba narodzin. Po chwilowym wzroście w latach 2016-17, nastąpił spadek. Okazuje się, że 500 plus nie przyczynia się do zwiększenia dzietności, tylko podbicia słupków poparcia dla PiS-u.

W 2020 roku w Polsce na świat przyszło 355 tys. dzieci, a to ok. 20 tys. mniej niż rok wcześniej o najmniej od 2003 r.

„Szacuje się, że w 2020 r. liczba urodzeń była o ok. 122 tys. niższa niż liczba zgonów” – czytamy w raporcie GUS.

Prognozy dla Polski nie są dobre. Wiele wskazuje na to, że w kolejnych dekadach nasza populacja zacznie się kurczyć, a w 2050 roku liczba ludności w kraju nad Wisłą ma być mniejsza o 4 mln i wynieść 34,1 mln.

Źródło: rp.pl