
Wicepremier Jarosław Kaczyński był na początku roku na Mszy św. w Starachowicach w przeddzień rocznicy śmierci swojej matki. Towarzyszyli mu inni politycy PiS. Media zwróciły uwagę, że podczas wydarzenia doszło do złamania wielu obostrzeń covidowych.
Po raz kolejny można przytoczyć cytat z piosenki Kazika: „twój ból jest lepszy niż mój”.
Choć tak samo pasuje w zasadzie stare polskie powiedzenie: „co wolno wojewodzie, to nie tobie…”.
Jarosław Kaczyński na Mszy w przeddzień rocznicy swojej matki zabierając głos, nie miał maseczki ochronnej.
O ile nie przeszedł święceń kapłańskich w tajemnicy przed wszystkimi, to zgodnie z obowiązującymi restrykcjami powinien mieć zasłonięty nos i usta.
Na Mszy byli również inni politycy, którzy według mediów nie przestrzegali obowiązującego dystansu 1,5 metra.
Postępowanie w tej sprawie wszczął co prawda sanepid, ale prof. Simon nie ma wątpliwości, że nikt nie zostanie ukarany.
Lekarz nie wytrzymał tego poziomu hipokryzji i powiedział, że „takie działania są „skandaliczne, nieodpowiedzialne i podważają ruchy, które rząd podejmuje, aby zwalczać epidemię koronawirusa”.
– Fatalny przykład lekceważenia przepisów. Nikt nikogo nie ukarze – dodał.
Samemu Simonowi też można by wytknąć hipokryzję. Z jednej strony krytykuje polityków nie przestrzegających dystansu w kościele, a sam mota się ws. protestów. Raz mówi, że protestować nie można, a raz, że „protesty to nie jest jakieś istotne zagrożenie”. I jak tu się nie pogubić słuchając takich ekspertów?
Źródło: „Wirtualna Polska”