Francja opłaca programy deradykalizacji terrorystów. Uspokajanie społeczeństwa czy prawdziwe efekty?

Plakat propagandowy ISIS, żołnierz, pożar Źródło: media
Plakat propagandowy ISIS, żołnierz, pożar Źródło: media społecznościowe, Pixabay, collage

31 stycznia ukazał się raport Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI). Optymistycznie donosi, że ze 120 osób objętych od 2018 r. programem deradykalizacji, żadna z nich nie weszła ponownie na ścieżkę terroryzmu.

Chodzi o zindywidualizowany program adaptacji i reorientacji społecznej. Powstał w 2018 r. w celu zapobiegania ponownemu popełnianiu przestępstw przez osoby zradykalizowane. Zakwalifikowani do programu otrzymywali wsparcie psychologiczne, socjalne, formację zawodową.

W ich integracji brali też udział teologowie islamscy, którzy mieli im wybijać z głowy radykalne elementy tej religii i kultury. Od 2018 działały cztery takie ośrodki deradykalizacji: w Paryżu, Marsylii, Lille i Lyonie.

Zakwalifikowano do programu 120 osób. Są to byli skazani za różne akty dotyczące terroryzmu, ale też osoby oczekujące jeszcze na procesy. Raport wyraża dumę, że nikt z nich nie powrócił do działań terrorystycznych. Jedynie kilku popełniło… zwykłe przestępstwa.

Nie analizuje się jednak możliwości ukrywania swoich rzeczywistych przekonań. Wiadomo, że takie poddanie się resocjalizacji zmniejsza wyrok i rozluźnia kontrolę służb. Być może więc łykają te tabletki laickiego „Murti-Binga” tylko dla niepoznaki.

Trzeba zwrócić uwagę, że raport pojawił się w czasie prac nad ustawą o walce z separatyzmem islamistycznym. Jego wnioski są wyjątkowo pozytywne dla władzy. Lewica wszak zawsze wierzy w pedagogikę resocjalizacyjną.

A oceny raportu są raczej umiarkowanie pozytywne. Specjaliści zwracają uwagę, że bardzo trudno jest ocenić dobre intencje osoby zradykalizowanej. Może twierdzić, że porzuciła swoje pomysły, ale może przy tym maskować się. Wskazuje się też na profil osób, które skorzystały z programu. Objęto nim tylko najlżejsze przypadki.

IFRI stwierdza jednak, że efekty są „zachęcające” i ​​konieczne jest „kontynuowanie eksperymentu”. Niektórzy przypominają z kolei, że na 137 terrorystów atakujących we Francji od 2015 roku, 40% pochodziło z trudnych przedmieść, 100% było muzułmanami, 59% pochodziło z państw Maghrebu i tylko 12% z nich dawało sygnały „radykalizacji”…

Źródło: France Info