Producent mufek zarabia kokosy na Bernie Sandersie. Niemal potwierdzenie amerykańskiego mitu

Sanders Fot. screen Twitter
REKLAMA

Okazuje się, że i na kryptokomuniście Sandersie na wolnym rynku można zbić kapitał. W czasie inauguracji prezydenckiej Joe Bidena, obrazy telewizyjne pokazywały Sandersa (też ubiegał się o prezydenturę), skulonego z zimna i chowającego ręce w mufce. Był to początek owej mody i pomysł na biznes.

Mufka to część garderoby, która chroni ręce przed zimnem. W Polsce zwana była też rękawem, rękawkiem, czy zarękawkiem. Mufki znane były już w XVI wieku, ale karierę robiły w drugiej połowie wieku XVIII. Nosili je zarówno mężczyźni, jak i kobiety. W wieku XXI reaktywował je Sanders.

Sandersa z mufką zobaczyli telewidzowie i zdjęcie obiegło internet. Nauczycielka Jennifer Ellis, która zaprojektowała tą część garderoby, otrzymała propozycję z firmy Teddy Bear, która postanowiła wdrożyć masową produkcję.

REKLAMA

Część dochodu z „mufek Sandersa” ma być przeznaczana na cele charytatywne. Zarabianie w kapitalizmie na socjaliście musi mieć jednak swoją dodatkową cenę i alibi…

42-letnia nauczycielka Ellis prowadziła wcześniej „spokojne życie” w małym miasteczku Essex Junction w stanie Vermont. Jest fanką socjalistycznego senatora, wyznaje religię ekologizmu. Dlatego wysłała Sandersowi mufkę zrobioną z „wełny z recyklingu”, podszytą polarem wykonanym z przerobionych plastikowych butelek.

W 2020 roku, kiedy „Bernie” ponownie próbował startować w wyborach prezydenckich, projektantka dowiedziała się, że pożyczył swoje „rękawiczki” komuś przemarzniętemu. Wzruszona Ellis natychmiast wysłała Sandersowi kolejnych 10 par. Kiedy Sanders pojawił się w nich na inauguracji Bidena, okazało się, że domowy biznes rzemieślniczy eksplodował.

Źródło: AFP/ Le Figaro

REKLAMA