Jak tajne służby i agent „Ulysses” łapały terrorystów

Siedziba DGSI Fot. Wikimedia
Siedziba DGSI Fot. Wikimedia

1 lutego rozpoczął się we Francji proces trzech terrorystów. Była to oryginalna operacja Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DGSI), czyli kontrwywiadu. Agent o pseudonimie „Ulysses”, który był wtyczką w grupie Państwa Islamskiego, udzielił o tej sprawie kilku informacji tygodnikowi „L’Obs”.

Pseudonim „Ulysses” miał związek z tym, że agent DGSI był „koniem trojańskim” w organizacji Państwa Islamskiego. W 2016 r., po atakach terrorystycznych DGSI przeprowadziła dużą operację przeciw ISIS. Wielu młodych Francuzów-islamistów zaczęło wyjeżdżać na dżihad do Syrii. Wśród nich był niejaki Nil Shevil (Abou Taha).

To grafik komputerowy, który mieszkał w podparyskim Pantin. Przeszedł na islam w 2000 roku. Pojechał do Syrii i tam pojawiał się na filmikach ISIS razem ze znanym terrorystą Rachidem Kassimem, autorem m.in. nieudanego zamachu na katedrę Notre Dame.

Po powrocie, Abou Taha poszukiwał we Francji dostępu do broni palnej. Tu pojawił się agent „Ulysses”. Nawiązał kontakt z terrorystą w 2016 roku i podał się za handlarza bronią w regionie paryskim. Dżihadysta skontaktował go z osobą o przydomku „Saffaf”. To były dostawca pizzy z Malakoff, zradykalizowany, który w 2014 roku miał także epizod udziału w wojnie w Syrii. Saffaf złożył zamówienie „Ulissesowi” na „cztery Kałasze, każdy z czterema magazynkami i amunicję”. W czerwcu 2016 roku „Ulysses” odbiera 13 300 euro w gotówce ze skrytki na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.

DGSI podejmuje decyzję o dostarczeniu broni. Były to cztery karabiny. Wycofane z użytku „Kałasznikowy” dostarczył Siat (Międzyresortowe Biuro Pomocy Technicznej). Broń zakopano w lesie Montmorency (Val-d’Oise), skąd dżihadyści mieli ją wydobyć. Tutaj jednak kontakt się urwał.

Wznowienie operacji

O dalszych losach operacji zadecydował podobno przypadek. Służby zatrzymały w październiku 2016 roku dwóch mieszkańców Strasburga, podejrzanych o planowanie ataku. Byli to Yassine Bousseria i Hicham Makran, obydwaj mieli po 37 lat. Nie byli wcześniej znani służbom. Okazało się, że w 2015 roku spędzili dziesięć dni w strefie iracko-syryjskiej, po czym wrócili do Francji.

Tutaj śledczy odkryli, dzięki bilingom, ich powiązania z namierzonymi wcześniej klientami Ulissesa. Dwaj podejrzani zostają aresztowani w swoich mieszkaniach. W jednym z nich znaleziono wydawnictwa ISIS, broń, ale i zaszyfrowany pendrive. Była na nim m.in. wiadomość od agenta DGSI „Ulyssesa”, wskazująca drogę do odnalezienia broni w lesie w Montmorency.

Prowokacja się nie udała, ale miesiąc później kolejne śledztwo dostarczyło nowych wskazówek. DGSI zatrzymało w Marsylii Marokańczyka o nazwisku Hicham El-Hanafi. Jego telefon komórkowy wskazał, że odwiedzał wcześniej Lizbonę, Stambuł, Manchester, Paryż i… Montmorency. DGSI ponownie przejrzało filmy z kamery ukrytej w pobliżu miejsca zakopania broni.

Okazało się, że na nagraniu jest też Hicham El-Hanafi, widziany dużą torbą zakupów. Przyjechał linią H RER z Gare du Nord. Był blisko kryjówki, ale odnalazł zakopanej broni i odszedł. Były to jednak dowody dla prokuratury na jego związki zresztą grupy.

Prokuratura oskarża teraz zatrzymanych o przygotowywanie operacji terrorystycznej. Dwaj mieszkańcy Strasburga i osoba zatrzymana w Marsylii są teraz sądzeni za udział w „stowarzyszeniu przestępczym o charakterze terrorystycznym”. Grozi im do 30 lat więzienia.

1 KOMENTARZ

  1. Założę się o dużą wódkę że nie zostaną skazani. Dowody są poszlakowe, a będą mieć najlepszych prawników. Poza tym liczne lewicowe organizacje będą czuwać żeby włos im z głowy nie spadł.

Comments are closed.