
Coraz częściej mniej niż 50 proc. uczniów liceów uczęszcza na zajęcia z religii. Rośnie liczba szkół, które już nie organizują takich zajęć wcale.
We Wrocławiu i Poznaniu na zajęcia chodzi tylko ok. 30 proc. licealistów – w innych miastach wygląda to podobnie. Ministerstwo Edukacji i Nauki informuje, że obecnie w Polsce jest 1747 szkół, w których w ogóle nie organizuje się lekcji religii przez to, że chęci uczestnictwa w katechezie nie wyraził żaden uczeń.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Na pewno spory wpływ na statystyki ma fakt, że religia musi odbywać się na pierwszych lub ostatnich zajęciach. Tylko czy można w ten sposób usprawiedliwiać to zjawisko? Jakby komuś zależało, to by wstał na te zajęcia.
Kolejną kwestią jest szybko postępująca laicyzacja społeczeństwa. W ubiegłym roku w wielu miastach w Polsce np. udzielono więcej ślubów cywilnych niż kościelnych.
Duży wpływ na opuszczanie zajęć katechezy mają na pewno również katecheci. Często forma zajęć nie zmienia się od podstawówki do liceum i dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy młodzież licealna dostaje na zajęciach zadania typu „narysować Jezuska”.
Katecheci często nie są też merytorycznie przygotowani do dyskusji z młodzieżą, która ma spore wątpliwości co do prawideł wiary.
Społeczeństwo polskie w ekspresowym tempie zaczyna przypominać te zachodnie. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – ta sentencja Jan Zamoyskiego jest dziś ostrzeżeniem dla rodziców i Kościoła. Przypomina bowiem, że to ci młodzi ludzie będą już niedługo decydować o losie naszego państwa.
Źródło: „Wirtualna Polska”, NCzas