Artykuł "Maximale Collaboration" w "Welt am Sonntag" oraz Berlin w czasie pierwszego lockdownu. / foto: Wikimedia, autor: Jacek Rużyczka
REKLAMA

W niemieckim dzienniku „Welt am Sonntag” opublikowano artykuł, w którym opisano skandal związany z wywoływaniem koronapaniki za pomocą środków masowego przekazu w Niemczech. Tytuł brzmi „maksymalna kolaboracja”.

O skandalu w gigantycznych rozmiarach możemy przeczytać w „Welt am Sonntag”. Gazeta przedstawiła dwa artykuły, z których jeden był drukowany w wersji papierowej, a drugi został opublikowany na stronie internetowej dziennika.

W połowie marca ubiegłego roku w Niemczech wprowadzono pierwszy lockdown. Stało się tak za sprawą ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera z CSU, który kierował się radami Christiana Drostena oraz Lothara Wielera, szefa Instytutu Kocha.

REKLAMA

Po wprowadzeniu lockdownu obaj podtrzymywali jedną wersję wydarzeń: krajowi grozi katastrofa, jeśli nastąpi szybkie otwarcie i powrót do normalności. Obaj postulowali m.in. podtrzymanie lockdownu na Święta Wielkiej Nocy, czemu przeciwny był minister Seehofer.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Sprawą miał zająć się sekretarz stanu w resorcie, czyli Markus Kerber. Kerber miał prosty plan: chciał zgromadzić czołowych naukowców z kilku instytutów badawczych i uniwersytetów. Razem mieli stworzyć dokument, który następnie posłuży jako legitymacja dla dalszych obostrzeń.

Kerber wysłał odpowiednią wiadomość e-mail do naukowców, którzy następnie spełnili jego życzenie. Zaledwie kilka dni po otrzymaniu prośby dostarczyli niezbędnych informacji do niejawnego artykułu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który w możliwie najbardziej dramatyczny sposób przedstawiał zagrożenie, jakie stwarza koronawirus i który był powielany przez kolejne media.

Nakreślono w nim między innymi „najgorszy scenariusz”, zgodnie z którym, gdyby Niemcy nic nie zrobili, do końca mniemanej pandemii koronawirusa zginęłoby ponad milion ludzi w kraju.

„Welt am Sonntag” otrzymał obszerną korespondencję, która dokładnie pokazuje, co wydarzyło się między najwyższym kierownictwem ministerstwa a naukowcami w tych krytycznych dniach marca 2020 roku.

Upublicznione materiały wskazują na to, iż Seehofer wykorzystywał swój autorytet do tego, by współpracujących z nim naukowców zatrudnić do celów politycznych, natomiast ci z radością przyjęli to zadanie powierzone przez szefa resortu.

Około 200 stron e-maili dowodzi zatem, że przynajmniej w tym przypadku naukowcy nie działali tak niezależnie, jak powinni i jak przedstawiał to od początku mniemanej pandemii rząd federalny, ale pracowali nad z góry określonymi założeniami, dla określonego przez polityków celu.

Obecny lockdown pod pretekstem kolejnej fali koronawirusa został zapowiedziany w Niemczech do połowy lutego, jednak już teraz pojawiają się informacje o tym, że – mimo kampanii szczepień – ma on zostać przedłużony, zapewne o kolejne dwa tygodnie (i tak w kółko – red.).

REKLAMA