
Sanepid w imię pisowskiego aparatu władzy nachodzi przedsiębiorców, zastrasza ich i wymusza na nich haracze nazywane w państwowej nomenklaturze „mandatami”. Poseł Konfederacji, Konrad Berkowicz, powiedział „dość” i postanowił skontrolować sanepid.
– Skoro sanepid i urzędy podhalańskie gnębią przedsiębiorców, zastraszają przedsiębiorców, to ja korzystając ze swoich uprawnień posła, idę skontrolować sanepid. Kierownik ma obowiązek złożyć mi informację we wszelkich sprawach. Będę o to, ile interwencji zostało przeprowadzonych, na czyj wniosek te interwencje. Będę pytał też być może o rzeczy niewygodne, jak wypłacane nagrody. I wtedy sanepid poczuje, jak to jest być gnębionym kontrolami – zapowiedział reprezentant wolnościowego skrzydła Konfederacji Konrad Berkowicz.
Jak powiedział, tak też zrobił. W Internecie dostępne jest już nagranie z jednej z kontroli – Berkowicz nie miał litości.
Wolnościowiec pytał o ilość interwencji i na czyj wniosek były one realizowane, ale też o wypłacane nagrody, przetargi i płyny do dezynfekcji oraz maseczki.
– Musi być zgłoszenie, żeby była interwencja. Pytanie, czy zgłoszenia były, czy może był przykaz z Warszawy, żeby gnębić – zastanawia się poseł.
Konfederata wypytywał również jaka jest podstawa prawna działań sanepidu.
Gdy pani z Sanepidu zasłaniała się kontrowersyjnymi pisowskimi przepisami, to poseł wskazywał jej konkretne ustępy polskiej Konstytucji, które pokazują, że przedsiębiorcy są nachodzeni bezprawni.
Nagranie na którym Konrad Berkowicz przesłuchuje panią z sanepidu stało się prawdziwym hitem.