Talibowie. Foto: print screen z YouTube/ Justyna Ćwik
Talibowie. Foto: print screen z YouTube/ Justyna Ćwik
REKLAMA

W Afganistanie zginęło 30 talibów po tym, jak – od wybuchu konstruowanej przez nich bomby – meczet, w którym przebywali, wyleciał w powietrze. Bojownicy zebrali się tam na szkolenie w zakresie „konstruowania bomb”.

Zdaje się, że szkolenie było zbyt dokładne, bo pokazu skuteczności konstruowanych ładunków już nie przeżyli. W sumie zginęło trzydziestu talibskich rebeliantów, w tym sześciu zagranicznych dżihadystów.

Do eksplozji bomby doszło w meczecie w północnym Afganistanie, a szkolenia, jak donosi CNews, nikt nie przeżył. Informację przekazał rzecznik afgańskiego Ministerstwa Obrony Fawad Aman.

REKLAMA

Rzecznik dodał, że eksplozja była rekordowo śmiercionośna dla talibów. Podobne przypadki miały już wśród domorosłych minerów miejsce, ale ginęło po kilka osób. Tym razem straty są poważne – skomentował wybuch rzecznik.

Talibowie zaprzeczyli, by stracili swoich bojowników. Ich rzecznik Zabihullah Mujahid, powiedział z kolei, że eksplozja nastąpiła w niedzielę (14 lutego), a nie w sobotę, jak podawały władze w Kabulu. Eksplozja miała mieć miejsce nie w meczecie, a ich zbrojowni. Dodał tylko, że „sąsiedni meczet” rzeczywiście ucierpiał. Do wybuchu miało zaś dojść po lotniczym bombardowaniu ich pozycji.

Według talibów nikt nie zginął. Prowincja Balch, w której miała miejsce eksplozja, należała do stosunkowo bezpiecznych obszarów Afganistanu. Talibowie jednak w ostatnim czasie rozszerzyli tam swoje działania.

Źródło: VA/CNews

REKLAMA