Jeździł po zamarzniętej rzece obok bawiących się dzieci. Poniósł rażąco błahe konsekwencje

Jeździł samochodem po zamarzniętej rzece.
Jeździł samochodem po zamarzniętej rzece. (Zdj. policja)
REKLAMA

Niezwykle nieodpowiedzialny mężczyzna, który jeździł po zamarzniętej rzece obok bawiących się dzieci wpadł w ręce policji. Okazuje się jednak, że prokuratura i funkcjonariusze okazali się bardzo wyrozumiali w tej sytuacji, co budzi sporo kontrowersji.

Kilka dni temu w sieci pojawiły się nagrani monitoringu miejskiego w Wyszkowie. Widać na nim jak kierowca samochodu osobowego jeździ po zamarzniętym Bugu zaraz obok jeżdżących tam na łyżwach dzieci.

Nieodpowiedzialny kierowca stworzył więc olbrzymie zagrożenie nie tylko na siebie, ale i dla ludzi pozostających na zamarzniętej rzece.

REKLAMA

O zajściu policję zawiadomili wyszkowską policję operatorzy miejskiego monitoringu. Kiedy na miejscu pojawił się patrol, czarnego samochodu, który chwilę wcześniej jeździł po tafli, już nie było.

Ostatecznie funkcjonariuszom udało dotrzeć się do winnego. Policjanci razem z prokuratorem przeanalizowali sytuację.

„Najpierw uznano, że nie będzie kwalifikowana jako przestępstwo a jedynie wykroczenie. Chodzi o spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu. Grozi za to grzywna, a nawet odebranie prawa jazdy” – podało RMF FM.

Kierowca ostatecznie został ukarany mandatem w wysokości 200 zł. Konsekwencje tak nieodpowiedzialnego zachowania wydają się skandalicznie śmieszne. Jak uzasadnili to w rozmowie z dziennikarzem stacji? – Policjanci uznali, że kierowca nie jeździł po zamarzniętej rzece, a po jej rozlewisku, które nie było zbyt głębokie – przekazał reporter.

Dodatkowo sprawdzono grubość lodu i stwierdzono, że prawdopodobieństwo jego załamania było niewielkie.

REKLAMA