
W styczniu 2021 odnotowano spadek zatrudnienia. To pierwszy raz od kilkunastu lat. Eksperci twierdzą, że to zwiastun kryzysu.
GUS informuje, że w średnich i dużych firmach (powyżej 9 pracowników) rosną płace, ale spada zatrudnienie.
Przeciętne wynagrodzenie w styczniu wynosiło 5536,80 zł brutto, co oznacza 4,8 proc. wzrost. Dostawało je jednak o 2 proc. mniej zatrudnionych niż przed rokiem.
Ten 2 proc. spadek nikogo specjalnie nie dziwi. Restrykcje, które rząd PiS wprowadził ws. pandemii sprowokowały kryzys.
Spadek rok do roku też nie byłby aż tak bardzo niepokojący, gdyby nie fakt, że pracowników ubyło również między grudniem a styczniem. To już może oznaczać, że kryzys nabiera rozpędu.
– W ujęciu miesięcznym zatrudnienie spadło o 14,9 tys. osób, co było pierwszym spadkiem zatrudnienia w styczniu od 2004 roku – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.
Rok temu, w styczniu 2020 roku zatrudnienie wzrosło o 44,9 tys. Nie jest więc to specyfika początku roku.
– Spadek zatrudnienia w styczniu był spowodowany coroczną rewizją danych o zatrudnieniu w mikroprzedsiębiorstwach (zatrudniających do 9 osób). Firmy, w których zatrudnienie w ubiegłym roku spadło poniżej 10 osób zostały w styczniu „wypisane” z tej grupy – wskazuje ekspert Credit Agricole.
– Ponadto, w związku z silnym spadkiem aktywności gospodarczej na skutek pandemii i związanymi z nią obostrzeniami, nastąpiło wyhamowanie wzrostu zatrudnienia w mikroprzedsiębiorstwach. W efekcie, mniej mikroprzedsiębiorstw zostało dopisanych – dodaje.
Ekspert mówi, że „związane z pandemią obostrzenia mają nadal niekorzystny wpływ na sytuację na rynku pracy”.
– Pełniejsza ocena tego wpływu będzie możliwa po publikacji danych o zatrudnieniu w lutym, które nie będą zaburzone oddziaływaniem corocznej weryfikacji klasy badanych przez GUS jednostek – podkreśla Jakub Borowski.
Źródło: money.pl