Po godzinie policyjnej na ulice wychodzą… dziki. Kolejne skutki pandemii

Dziki w mieście Fot. ilustr. Twitter
REKLAMA

We Francji obowiązuje od 18 godzina policyjna. Czas opustoszałych ulic szybko dostrzegły dziki. Po godzinie 18 wchodzą do miast, by niepokojone przez nikogo, szukać pożywienia.

Dziki szwendające się po śmietnikach stały się zmorą np. La Croix-Valmer, które leży niedaleko słynnego Saint-Tropez.

Ośmielone pustymi ulicami próbują przychodzić i wcześniej. Niedawno zaskoczyły dzieci bawiące się na placu zabaw także w środku dnia.

REKLAMA

W nadmorskim Fréjus policja, która pilnowała przestrzegania godziny policyjnej, też miała do czynienia z… dzikami. Usunięcie osobnika z ruchliwej ulicy okazało się większym wyzwaniem, niż wypisywanie mandatów.

W środkowej Francji dziki swobodnie pustoszą rolnikom pola. Niszczą też cenne winorośle. Rolnicy zwrócili uwagę prefekturze, że od czasu wprowadzenia godziny policyjnej dzikom zatarła się różnica pomiędzy obszarami człowieka i zwierząt.

Departamentalna komisja do spraw łowiectwa i dzikiej przyrody w Var jednogłośnie zatwierdziła zaklasyfikowanie dzików jako gatunku szkodliwego.

Dziki są w okolicach Bordeaux. Zniszczyły tam m.in. pole golfowe. Dodatkowe „dołki” trzeba było zasypać, a renowacje kosztują od 50 do 100 tys. euro. Wydano 170 tys. na dodatkowe ogrodzenie pola. W Nimes spacerują po centrum miasta.

W kilku departamentach, jak Indre i Loire wydano myśliwym zgodę na polowania także w czasie godziny policyjnej. Prefekt grozi grzywnami za dokarmianie dzików. Właścicieli domów zachęca się do wzmacniania swoich płotów i ogrodzeń, a najlepiej osadzania ich na betonowych podstawach.

Myśliwi twierdzą, że dziki na tereny podmiejskie wypędza nie tylko łatwość zdobywania pożywienia, ale także wzrost populacji wilków. Dziki pojawiają się nawet na śródziemnomorskich plażach…

Źródło: Le Parisien

REKLAMA