Policjantka, która w przeszłości siedziała za narkotyki, miała być wtyczką gangsterów?

Policjantka - zdj. ilustracyjne.
Policjantka - zdj. ilustracyjne. (Fot. PAP)
REKLAMA

„Biuro Spraw Wewnętrznych Policji zajmuje się sprawą policjantki, która została przyjęta do służby, mimo wyroku w Szwecji za przemyt stu kilogramów narkotyków” – podaje RMF FM. Sprawa dotyczy kobiety, która sierpniu ubiegłego roku trafiła do komendy w Gorzowie Wielkopolskim. Wcześniej zataiła fakt, że przez siedem miesięcy siedziała w więzieniu w Szwecji.

Biuro Spraw Wewnętrznych ma zbadać okoliczności przyjęcia do służby osoby, która ma powiązania z gangiem przemytników.

Sprawa będzie analizowana szeroko, nie będzie dotyczyć tylko samego procesu rekrutacji.

REKLAMA

Istnieje wiele hipotez. Jedną z nich jest opcja, że kobieta została umieszczona w policji z inicjatywy przestępców, żeby działać jako ich wtyczka.

Analizowany będzie jej staż w służbie, kontakty służbowe oraz re z policją. Śledczy przeanalizują też jej przeszłość.

Prokuratura zajmie się sprawą zatajenia przez funkcjonariuszkę faktu odsiadki. „Śledczy otrzymali właśnie od policji zawiadomienie o możliwości popełnienia przez kobietę przestępstwa 'poświadczenia nieprawdy w dokumentach” – przypomina RFM FM.

Mowa o ankiecie wypełnionej przez nią w trakcie procesu rekrutacji. Policjanta nie wspomniała o pobycie w szwedzkim więzieniu.

W tym momencie wiadomo już, że nikt odpowiedzialny w gorzowskiej policji za jej przyjęcie nie poniesie żadnych konsekwencji.

Jak podkreśla lubuska policja, proces przyjęcia kobiety do pracy przebiegł zgodnie z obowiązującymi zasadami, a kobieta nie znajdowała się w Krajowym Rejestrze Karnym jako skazana.

Istnieje więc prawdopodobieństwo, że to któryś z urzędników z resortu sprawiedliwości popełnił błąd, bo to właśnie ministerstwo odpowiedzialne jest za rejestr.

Zachodzi też prawdopodobieństwo, że błąd wystąpił na poziomie komunikacji ze Szwedami, w których kobieta odbyła karę.

REKLAMA