W Dubaju prawo jest surowe, ale lockdownu nie ma. Z koronawirusem radzą sobie tak, jak zamknięta Polska

W Dubaju obowiązuje reżim sanitarnym, ale poza tym życie toczy się normalnie. Foto: Pixabay
W Dubaju Foto: Pixabay
REKLAMA

Czy da się walczyć z pandemią bez wprowadzania lockdownu? Da się. Udowadniają to państwa, które wiedzą jak zadbać o swoją gospodarkę, np. Zjednoczone Emiraty Arabskie.

W grudniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odnotowano około 1,2 tys. przypadków nowych zachorowań na COVID-19. Na przełomie stycznia i lutego ta liczba zwiększyła się do 3,2 tys. Zważając na to, że ZEA mają 10 mln ludności, można stwierdzić, że ZEA radzą sobie z pandemią podobnie, jak Polska.

Tylko, że w Polsce wszystko było pozamykane, teraz na chwilę otworzono niektóre sektory, ale już słyszymy o planach ponownego ich zamknięcia. Tymczasem w Dubaju życie toczy się w miarę normalnie.

REKLAMA

Oczywiście nie można ZEA nazwać przykładem na wolnościową walkę z pandemią. Wprowadzono tam reżim sanitarny: maseczki, dystans społeczny etc. Za łamanie zasad sanitarnych grożą surowe kary pieniężne (choć umówmy się, że Arabów na nie stać).

Ludzie jednak mogą tam pracować, mogą zarabiać na swoje rodziny i życie. Polakom warszawski rząd odebrał tę możliwość. To podstawowa różnica.

A Zjednoczone Emiraty Arabskie zapewne mogłyby sobie pozwolić na dłuższy lockdown niż biedniejsza Polska. Nie wprowadzają go jednak, a wyniki mają podobne.

Źródło: money.pl

REKLAMA