Dr Martyka demaskuje hipokryzję pandemicznych „ekspertów”. „Jesteśmy coraz bardziej zastraszani”

Dr Zbigniew Martyka.
Dr Zbigniew Martyka. / foto: YouTube

Jeden z kierujących się zdrowym rozsądkiem lekarzy, kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej Zbigniew Martyka ujawnił hipokryzję, jaka panuje w sprawie mniemanej pandemii. Odniósł się też do szkodliwych działań władzy.

„Jesteśmy coraz bardziej zastraszani. Pomimo twardych danych rządowych, ukazujących czarno na białym, iż w Polsce śmiertelność z powodu samego COVID-19 to nieco ponad 4 promile zachorowań, a na przykładzie choćby Florydy i Kalifornii widać wyraźnie, iż lockdown nie przynosi żadnych rezultatów w walce z zakażeniem SARS-COV-2 – rząd nie zmienił polityki zastraszania i represji” – stwierdził dr Martyka.

Jak podkreślił w propagandowy nurt wpisują się też przedstawiciele środowiska medycznego. W ocenie lekarza naczelni „eksperci” wielokrotnie w swoich wypowiedziach „zaprzeczają nie tylko wiedzy medycznej, ale nawet zdrowemu rozsądkowi”.

„Jak w przypadku badań nad skutecznością amantadyny w zwalczaniu SARS-COV-2. Członek Rady Medycznej, organu pomocniczego premiera Mateusza Morawieckiego, prof. Krzysztof Simon twierdzi, że amantadyna wywołuje szybkie mutacje i nie wolno jej stosować, a co więcej – sugeruje, iż NIE POWINNO SIĘ W OGÓLE DOPUSZCZAĆ DO BADAŃ naukowych w tym zakresie. Również inny członek tej samej rady, prof. Andrzej Horban straszy toksycznością amantadyny. Ten sam prof. Horban, który jeszcze w 2009 roku zalecał amantadynę w ciężkim przebiegu infekcji grypowej.

Pamiętacie jeszcze Państwo wywiad z prof. Simonem z lipca ubiegłego roku, gdy zdecydowanie się wypowiadał przeciw wyjeżdżaniu na wakacje w czasie pandemii? Oglądałem też kolejny z nim wywiad, z sierpnia ubiegłego roku. Przeprowadzony był nad morzem, gdzie profesor spędzał swój urlop” – przypomniał dr Martyka.

Lekarz odniósł się też do nowopowstałego propagandowego zwrotu „pożądany odczyn poszczepienny”, jaki pojawił się w mediach głównego nurtu. Jak podkreślał, „niestety” używali go także lekarze. „Takim pożądanym odczynem poszczepiennym mają być np. nudności, bóle głowy czy wysoka gorączka. Proszę Państwa, to oczywista bzdura. Nie istnieje w medycynie coś takiego, jak pożądany odczyn poszczepienny, a powyższe objawy są typowymi przykładami niepożądanych odczynów poszczepiennych” – wskazał.

Lockdown szkodzi

Lekarz podkreślał również, że lockdown jest szkodliwy.

„Dzisiaj mamy już pewność: zamykanie kraju jest całkowicie nieskuteczne. Doskonałym przykładem są Stany Zjednoczone, kraj bardzo dotknięty przez epidemię. Weźmy pod uwagę dwa stany – Florydę i Kalifornię. Stany bardzo popularne turystycznie, o podobnym klimacie. Różnica między nimi jest taka, że Kalifornia jest całkowicie zamknięta i ma bardziej dotkliwy lockdown, niż my w Polsce. Natomiast Floryda żyje praktycznie bez żadnych ograniczeń. A co mówią dane? W Kalifornii zachorowało 8,8% mieszkańców, na Florydzie 8,3% mieszkańców. Podobne przykłady można mnożyć” – napisał.

„Z powyższych danych wynika jasno, że lockdown w żaden sposób nie pomaga w walce z koronawirusem, za to kosztował już życie dziesiątek tysięcy osób. Czy rząd poczuwa się do odpowiedzialności za tą tragedię? Absolutnie nie. Zapowiadają wprowadzenie dalszych ograniczeń, a lekarzom, którzy mają odwagę mówić, jak jest, grożą odpowiedzialnością dyscyplinarną” – dodał.

Odpowiednio „przygotowane” statystyki

Medyk wskazał również, że procedura kodowania przyczyn zgonów daje szerokie pole do manipulacji statystykami. Jak podkreślił, „4 promile zgonów do nikogo nie przemówią, więc należało odpowiednio przygotować dane”.

Lekarz zacytował wytyczne Ministerstwa Zdrowia dotyczące kodowania zgonów.

„Kod wyjściowej przyczyny zgonu zostanie nadany przez lekarza – kodera (…) W przypadku wątpliwości dotyczących przyczyn przedstawionych na karcie zgonu, lekarz – koder kontaktuje się w celu wyjaśnienia lub uściślenia przyczyn zgonu podanego przez lekarza stwierdzającego zgon poprzez bezpośredni kontakt z tym lekarzem, a także poprzez możliwość wglądu do dokumentacji medycznej pacjenta. (…) Choroby zakaźne jako przyczyny wyjściowe zgonów są nadrzędne w stosunku do chorób niezakaźnych (…) Dlatego COVID-19 oznaczony kodem U07.1 (przypadek potwierdzony) będzie stanowił wyjściową przyczynę zgonu” – czytamy.

„W skrócie: nawet, jeżeli pacjent umrze z powodu nowotworu, zawału serca, marskości wątroby czy obrażeń odniesionych w wyniku wypadku komunikacyjnego – to w przypadku pozytywnego wyniku testu PCR – nadrzędną przyczyną zgonu będzie COVID-19. Szach – mat” – skwitował Martyka.

Lekarz pochwalił postawę Polaków, którzy uczestniczyli w „Marszu o Wolność” w Tarnowie. „Cieszę się, że mimo wszystko wśród Polaków jest wiele świadomych osób, które potrafią liczyć i myśleć samodzielnie, nie ulegając wszechobecnej propagandzie. Daje to nadzieję, że wspólnymi siłami zakończymy to makabryczne przedstawienie i zaczniemy wracać do normalności” – zakończył.

Źródło: Facebook