
Janusz Korwin-Mikke zaapelował do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o wycofanie nakazu noszenia maseczek w sali obrad. Jak twierdził jeden z liderów Konfederacji, ograniczony dostęp tlenu może u posłów wpływać negatywnie na zdolności intelektualne.
„Ograniczony dopływ tlenu do mózgu może negatywnie wpływać na zdolności intelektualne posłów. W trosce o wysoki poziom tworzonego prawa @JkmMikke zaapelował do Marszałek @elzbietawitek o wycofanie nakazu noszenia maseczek na sali obrad. Wniosek został oczywiście odrzucony” – poinformował na Twitterze Artur Dziambor.
Ograniczony dopływ tlenu do mózgu może negatywnie wpływać na zdolności intelektualne posłów. W trosce o wysoki poziom tworzonego prawa @JkmMikke zaapelował do Marszałek @elzbietawitek o wycofanie nakazu noszenia maseczek na sali obrad. Wniosek został oczywiście odrzucony🤷🏻♂️
— Artur E. Dziambor (@ArturDziambor) February 25, 2021
Podczas wczorajszej konferencji prasowej resort zdrowia przekazał, że od 27 lutego wszyscy Polacy będą musieli nosić maseczki – a nie szaliki, kominy, bandany, chusty czy przyłbice. Rządzący jednak zostawili sobie furtkę. W Sejmie wciąż bowiem będzie można nosić przyłbice.
– Paradoks całej tej sytuacji, w której się znajdujemy, polega na tym, że do nas, do posłów dotarło nowe zarządzenie marszałek Sejmu. Okazuje się, że w Sejmie jak najbardziej przyłbice wciąż obowiązują – mówił polityk Konfederacji Krzysztof Bosak. Posła jednak wyraźnie rozbawił kolejny absurd.
– Mamy tutaj dwójmyślenie charakterystyczne dla systemów totalitarnych i dyktatorskich. Tam, gdzie nie prawa, rozsądku czy prawa naturalnego, tam mamy arbitralną uznaniowość władzy. A my, jak te trybiki w machinie, musimy być tak długo szlifowani, aż będziemy prawidłowo pracować – ironizował Bosak.
Źródła: Twitter/nczas.com