W Grecji spóźniona akcja MeToo. Rząd tłumaczy się za dyrektora opery

Dimitris Lignadis, dyrektor Teatru narodowego w Grecji został aresztowany pod zarzutem zgwałcenia 14-letniego chłopca. Zdjęcie:ekathimerini.com
Dimitris Lignadis, dyrektor Teatru narodowego w Grecji został aresztowany pod zarzutem zgwałcenia 14-letniego chłopca. Zdjęcie:ekathimerini.com

Od połowy stycznia w Grecji mnoży się liczba oskarżeń o zadawnione molestowania seksualne. Ta spóźniona akcja MeToo dotyczy świata sportu, kultury, a ostatnio polityki. Zapoczątkowała ją Sofia Bekatorou, dwukrotna medalistka olimpijska w żeglarstwie. Oświadczyła, że ​​w wieku 21 lat była ofiarą „molestowania seksualnego i przemocy” ze strony członka związku żeglarskiego. Do napaści miało dojść w jej pokoju hotelowym w roku 2000.

Później posypały się kolejne oskarżenia, a kilku kobietom wyraźnie powróciła pamięć. Sprawy dotknęły w końcu świata polityki, a lewica zaatakowała premiera Kyriakosa Mitsotakisa, że pewne sprawy tuszował.

Mitsotakis bronił się 25 lutego w parlamencie i zarzuty odrzucił. Poszło o rzekomą chęć zatuszowania przypadku gwałtu na nieletnich, których miał dokonać mianowany przez rząd były już dyrektor greckiego Teatru Narodowego Dimitris Lignadis.

Premier zarzucił opozycji i lewicowym mediom wciąganie debaty publicznej w „błoto” i szerzenie demagogii. Debata w parlamencie odbywała się w tym samym czasie, co przesłuchanie dyrektora Lignadisa przez prokuraturę.

Postawiono mu zarzuty zarzuty gwałtu na nieletnich, w tym na dzieciach uchodźców. 56-letni Dimitris Lignadis zrezygnował ze stanowiska 6 lutego, powołując się na „toksyczny klimat pomówień, insynuacji i przecieków”.

Ostatni weekend trafił do aresztu, ale kategorycznie zaprzecza oskarżeniom. Partie opozycyjne wykorzystały polityczną bliskość dyrektora z rządem, by oskarżyć premiera o przeciąganie śledztwa, co miało dać czas Lignadisowi na „ukrycie dowodów”.

Fala #MeToo zmiotła już ze sceny greckiej kilku aktorów. Pracę stracił m.in. Giorgos Kimoulis, uważany za jednego z najlepszych aktorów w kraju. Państwowa telewizja ERT poinformowała, że ​​zwolniła z kolei znanego komika Petrosa Filippidisa. Dyrektor artystyczny narodowej Sceny Dimitris Lignadis był tu ofiarą kolejną.

Niewiele z zarzutów ostanie się ewentualnie w sądzie, bo większość spraw już się przedawniła. Po latach trudno też oddzielić prawdę od możliwej konfabulacji, a takie oskarżenia przekreślają często ludziom kariery i życie.

Lewica też ma zresztą problemy. Lewicowa partia MeRA25 zawiesiła członkostwo jednego z najbardziej znanych greckich kompozytorów. Pewna piosenkarka oskarżyła go o uprawianie z nią seksu, gdy miała lat 14.

Źródło: Le Figaro/ AFP

1 KOMENTARZ

  1. Jakoś w krajach niemieckojęzycznych wiek przyzwolenia wynosi właśnie 14 lat i nikomu nie dzieje się z tego krzywda, powód? Być może jak się jej nie wmawia to jej nie ma, a tak panna od kompozytora pieniądze wyciągnie, nie mówiąc już, że to pewnie pomówienie jak i pozostałe. Najlepiej dla feministek pomawiać o coś, co miało mieć miejsce 20 albo więcej lat temu, wtedy ofiara nie może się bronić a w opinii mainstreamowych mediów jest już zniszczona.

Comments are closed.