Sarkozy skazany. Trzy lata więzienia dla byłego prezydenta Francji

Nicolas Sarkozy. Foto: wikimedia
Nicolas Sarkozy. Foto: wikimedia

Trybunał Karny w Paryżu uznał w poniedziałek w procesie w tzw. aferze podsłuchowej byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego winnym zarzucanych mu czynów korupcji i handlu wpływami, i skazał go na 3 lata więzienia, w tym na dwa lata w zawieszeniu.

Nicolas Sarkozy, który był prezydentem w latach 2007-2012, był sądzony za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta.

Na 3 lata więzienia, w tym 2 lata w zawieszeniu skazani zostali również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Azibert. Obaj uznani zostali za winnych zarzucanych im przestępstw.

Mecenas Herzog za złamanie etyki adwokackiej i tajemnicy adwokackiej, a sędzia Azibert za poplecznictwo.

Komentatorzy podkreślają, że wyrok jest symboliczny, a rok zamkniętego więzienia to surowa kara dla byłego prezydenta, która zniweczy jego polityczne ambicje.

Część kary więzienia Nicolas Sarkozy będzie mógł jednak odbyć w domu pod nadzorem elektronicznym.

Sarkozy jest drugim byłym prezydentem Republiki, który stanął przed sądem. W 2011 r. Jacques Chirac został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu za defraudację funduszy publicznych i naruszenie zaufania publicznego. Chodziło o fikcyjne umowy o pracę w stołecznym ratuszu, zawierane, gdy sprawował funkcję mera Paryża.

Afera podsłuchowa polegała na tym, że Sarkozy komunikował się w 2014 r. z Herzogiem za pomocą tajnego telefonu w sprawie pozyskania danych procesowych w swojej sprawie pod fałszywą tożsamością jako Paul Bismuth.

Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny”. Sędzia został zidentyfikowany później jako Gilbert Azibert. W zamian za swoją przychylność sędzia miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 r. śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oreal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 r.

Sarkozy zapewniał podczas procesu, że nie uzyskał żadnych tajnych informacji, „nie podjął żadnych kroków na rzecz Gilberta” i podkreślał, że ten ostatni nigdy nie objął posady w Monako.

Jego adwokaci powoływali się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z czerwca 2016 r., zgodnie z którym nagrania z podsłuchów mogą być uznane jako dowody przeciwko prawnikowi, ale nie jego klientowi.

Obrona Sarkozy’ego oskarża francuski wymiar sprawiedliwości o nielegalne podsłuchiwanie poufnych rozmów prezydenta z jego prawnikiem. Argumentuje, że nie można udowodnić związku przyczynowego, niezbędnego do stwierdzenia korupcji, jak również do nielegalnego finansowania kampanii z 2007 r.

Nicolas Sarkozy wycofał się z życia politycznego po porażce w prawyborach partyjnych przed wyborami prezydenckimi w 2017 r. W czasie swojego urzędowania tracił na popularności, stając się jednym z najmniej popularnych prezydentów V Republiki. Był postrzegany przez opinię publiczną jako „prezydent bogatych”.

Wybory prezydenckie w 2012 r. przegrał w drugiej turze z socjalistą Francois Hollande’em. Jednak w obecnej sytuacji politycznej w kraju, gdyby nie sprawy sądowe, jego powrót do polityki nie byłby wykluczony.

Sarkozy i jego partia – Republikanie potępiają proces jako motywowany politycznie, mający uniemożliwić prezydentowi start w wyborach prezydenckich w 2022 r. oraz dalszą aktywność polityczną.

W tym roku ma się rozpocząć kolejny proces Sarkozy’ego, oskarżonego o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej z 2012 r. Jest to część tzw. „afery Bygmalion”, nazwanej od firmy promocyjnej obsługującej kampanię wyborczą byłego prezydenta.

PAP

13 KOMENTARZE

    • Prosze nie zadawac retorycznych pytan. Uprzywilejowani nie znosza zapachu wieziennych cel i to dla wydzialu niesprawiedliwosci jest juz wystarczajacym motywem, by chronic wszystkich gangsterow.

    • No wlasnie.
      A mowia ze we Francji islam i lewactwo.
      A tymczasem lepiej sobie radza niz my, ktorzy prawdziwym bandytom i mordercom ze stanu wojennego pozwalamy umrzec w lozkach.

  1. Za poplecznictwo? Co za miękiszony, w Polin władzy wolno absolutnie wszystko, bo nasz ustrój to Demokracja Absolutna.

  2. Łezka się kręci w oku, bo u nas to nierealne żeby wsadzić do pierdla jakiegoś obecnego lub byłego premiera czy prezydenta. Mają dożywotni status nietykalnych.

  3. kiedy zamkna tych co,partyjna kase w prywatne kieszeni wzieli? Np Mikke. O nieistniejacej aplikacji za ktora Berkowicz wziak kasiore nie spytam,przez grzecznosc.

  4. I co da się?
    To niech politycy przestaną w końcu biadolić, że co by to było gdyby Szogun czy Rudzielec dostali wyroki.

  5. W każdym kraju – na przestrzeni dziejów – wśród rządzących trafiają się co jakiś czas kretyni, oszuści, bandyci i zbrodniarze. WIelkie narody mają tę zdolność, że potrafią pozbywać się takich typów tak szybko, jak to możliwie na długie lata zabezpieczajace się przed kolejnymi.
    Te narody, które tej zdolności nie posiadły, nigdy nie będą w stanie osiągnąć wielkości. Pozostaje im jedynie kartonowo-paździerzowe imperium poklejone taśmą z napisami „narodowy”, „wielki” , „bohaterski” etc

Comments are closed.