Odmęty lewackiego postępu. Tęczowe cuda: dzieci bez matki, ale za to z trzema ojcami. Tatą, tatkiem i tatusiem

Trzej homoseksualiści zostali uznani ojcami dwojga dzieci. Zdjęcie: Facebook
Trzej homoseksualiści zostali uznani ojcami dwojga dzieci. Zdjęcie: Facebook

Trzech homoseksualistów z Kalifornii zyskało sławę po tym, gdy – jako pierwszy „trójkąt” w historii – zostali wpisani jako ojcowie w akt urodzenia specjalnie dla nich wyhodowanego dziecka. Teraz ukazuje się książka jednego z tych homoseksualistów opisująca jak dokonali tego „cudu”.

„Trzech ojców i dziecko” to książka, która już jest zapowiadana jako bestseller w Stanach Zjednoczonych. Napisana przez homoseksualistę opowiada o tym, jak trójce homoseksualistów udało się „załatwić” sobie hodowane dzieci i zostać uznanymi za ich ojców.
Ian Jenkins, Alan Mayfield i Jeremy Allen Hodges są wpisani w aktach stanu cywilnego jako ojcowie dziewczynki Piper i chłopca Parkera. Dziewczynka ma 3 lata, a chłopiec 14 miesięcy. Oboje zostali wyhodowani dla trójkąta homoseksualistów.

Początkowo, gdy homoseksualiści żyli tylko w parze, nie myśleli o wyhodowaniu sobie dzieci. Jenkins w rozmowie z brytyjską gazetą „Mirror” mówi, że to się zmieniło w momencie przyłączenia się do nich Mayfielda i stworzenia trójkącika. W 2016 roku znajoma „podarowała” im swoje jajeczko. Zostało ono zapłodnione męskim nasieniem. Nie podano jednak, który z trójki homoseksualistów był dawcą. Może był to ktoś zupełnie inny. Wynajęto też kobietę, by wszczepić jej zapłodnione jajo, bo jego dawczyni nie chciało się nosić ciąży przez 9 miesięcy. W 2017 roku urodziła się Piper. Wcześniej jednak zmieniano dawczynię, nad czym bardzo ubolewa autor książki Ian Jenkins. Wiązało się to bowiem z dodatkowymi kosztami. Musieli zapłacić za kolejne jajeczko i wynajęcie macicy od surogatki. Skomplikowane okazywały się również kwestie prawne.

„Trzeba było adoptować embriony, aby każdy mężczyzna miał równe prawa rodzicielskie. To był rzadki przypadek: trzeci rodzic jest zwykle dodawany do aktów urodzenia po fakcie, a nie w momencie urodzenia. Nie pomogło to, że jeden z embrionów nie był zdolny do życia, a inny nie został prawidłowo wszczepiony. Cały proces musiał zacząć się od nowa. Tym razem przyjaciółka imieniem Meghan przybyła na ratunek i przekazała swoje jaja” – pisze homoseksualista.

„Musieliśmy mieć kontrakty między każdym z nas i każdą kobietą. Następnie, kiedy zaplanowano kolejny cykl, zdaliśmy sobie sprawę, że kontrakty trzeba przerobić. Oczywiście ich ponowienie oznacza 500 dolarów opłaty za godzinę” – pisze Jenkins. „Wymagane było opłacenie czterech prawników [jednego reprezentującego każdego ojca i jednego zastępczego] za sporządzenie umowy rodzicielskiej, o podpisanie której prawdopodobnie żadna heteroseksualna para nigdy nie została poproszona”.

Sąd początkowo odmawiał uznania związku i rodzicielstwa, ale prawo w Kalifornii zmieniło się. W praktyce zalegalizowano poligamię. To, że także jednopłciową, było już tylko konsekwencją uznania wcześniej małżeństw homoseksualnych jako równoprawnych.

Jak mówią trzej homoseksualiści kluczem do „szczęśliwego związku poliamorycznego jest rozmowa”. Ian mówi, że są zwykłą kochająca się rodziną, która często długo rozmawia o tym, co zjeść na kolację. Opowiada, że homoseksualiści wypracowują „strategię wychowania” dziewczynki. Piper bowiem wyraźnie preferuje jednego z nich – Jeremy’ego. Pozostali dwaj homoseksualiści mają kłopoty w nawiązywaniu z nią kontaktów. Żeby jej się nie myliło, wyszkolili ją tak, że jednego nazywa „tatą” drugiego „tatkiem”, a trzeciego „tatusiem”.

– Wszyscy wnosimy coś innego. Alan najlepiej czyta książki, z akcentem i historią każdego bohatera. Jeremy to tata kreatywny, który robi kule do kąpieli i specjalne posiłki dla dzieci. Ian jest często rodzinnym kucharzem i budowniczym fortów – opowiada infantylnie Jenkins.

Homoseksualiści nie zastanawiają się, jakie wzorce przekażą dzieciom i jakie w przyszłości będzie ich życie emocjonalne oraz w jakie wejdą związki. Istotne jest tu i teraz – że mogą poudawać, iż są prawdziwą rodziną. Jedni mają pieski i kotki, oni maja dzieci. To, że dokonują na dzieciach wielkich eksperymentów nie obchodzi ich.

Kwestie hodowania dzieci też nie budzą u nich żadnych wątpliwości. Wszystko jest do kupienia, trzeba mieć tylko 120 tysięcy dolarów na hodowlę i prawników.

10 KOMENTARZE

  1. I cała gudłajska mondrość* frojda poszła się rąbać! Skąd te szczyle mają wziąć kompleks Edypa! Od tatusia!? No może, ale czy to nie będzie kompleks e’Dupa..?

  2. Tak se idę myśleć… czy gdyby tym świrom pozabierać telewizory, to sami też by wymyślili te wszystkie zboczenia?

    Wniosek? Stary, dobry, sprawdzony pomysł z puszkowaniem zboków nie jest taki złyyy…
    A ilu dzieciom oszczędzi cierpień!

Comments are closed.