Chińska restauracja Pekin w Warszawie Źródło: Facebook/Restauracja Pekin
Chińska restauracja Pekin w Warszawie Źródło: Facebook/Restauracja Pekin
REKLAMA

Restauracja Pekin, założona w Warszawie prawie 30 lat temu, nie przetrwała lockdownu. Obroty knajpy zmalały do ok. 10 proc. co nie wystarczało na pokrycie kosztów takich jak np. czynsz za wynajem lokalu.

Jedna z najstarszych chińskich restauracji w Polsce upadła przez restrykcje wprowadzone z powodu pandemii, nomen omen, chińskiego wirusa.

Pekin został założony w Warszawie na początku lat 90. przez emigranta z Chin Jingshenga He. Mężczyzna studiował w stolicy Polski dziennikarstwo, jednak pod koniec studiów zdecydował, że otworzy restaurację.

REKLAMA

Przez trzy dekady Pekin radził sobie bardzo dobrze – goście dopisywali, a He dzięki temu mógł zatrudniać ludzi i samemu się utrzymywać.

Chińska restauracja nie przetrwała jednak – podobnie jak wiele innych lokali w Polsce – reżimu covidowego wprowadzonego przez PiS. Obroty knajpy spadły do ok. 10 proc., co nie starczało na pokrycie kosztów.

„Co miesiąc właściciele musieli płacić 35 tys. zł za najem powierzchni. Do tego dochodziły rachunki za media. Stawkę można więc zaokrąglić do 40 tys. zł. Ta suma w dobie lockdownu szybko zaczęła przekraczać możliwości Pekinu. Dziś restauracja zalega z czynszem ok. 350 tys. zł” – napisał Business Insider.

Już w lutym właściciele przewidywali upadek. Oto co pisali na Facebooku: „Powoli zbliżamy się do końca…prawdopodobnie jeszcze niecały miesiąc :( Dlatego mamy wyprzedaż porcelany, mebli, przypraw, antyków, sprzętu, ubrań, itd.”

Wielu polskich restauratorów staje obecnie przed dylematem – otworzyć się i działać wbrew obostrzeniom, by ratować firmę, czy nie otwierać się, a przez to nie zarabiać i za niedługo ogłosić upadłość. Polska gastronomia umiera przez sztucznie wywołany kryzys.

Źródło: Business Insider

REKLAMA