Depresja. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
REKLAMA

– Nie śpię, jestem na lekach uspokajających, nie funkcjonuję normalnie – przedsiębiorcy dzielą się na YouTubie swoimi doświadczeniami po spotkaniach ze swoimi „oprawcami” z sanepidu i policji, czyli z egzekutorami reżimu covidowego.

„Słuchajcie PiSowcy! Słuchajcie i powtarzajcie sobie przy tym, że „gospodarka ma się fenomenalnie”. Idźcie tym ludziom tłumaczyć, że przecież eksport rośnie, a bezrobocie jest niskie. Powiedzcie im to w twarz. Ja rozmowy z takimi ludźmi odbywam codziennie” – napisał na Twitterze Artur Dziambor, wolnościowy poseł z Pomorza.

Konfederata udostępnił nagranie, na którym przedsiębiorcy publikują wizerunki „oprawców z sanepidu i policji” i dzielą się swoimi przeżyciami.

REKLAMA

– Nie mam siły żyć – mówią osoby, którym w imię walki z pandemią zamknięto firmy, na które pracowali całe życie.

– Zniszczyła nam życie […] Nie mamy pieniędzy na życie, nie mamy pieniędzy na utrzymanie – mówi przedsiębiorca, który miał to nieszczęście spotkać się z jedną z gdańskich urzędniczek sanepidu.

– W tym roku chcieliśmy założyć rodzinę, chcieliśmy wziąć mieszkanie na kredyt – niestety pani Halina zabrała nam to marzenie – to kolejna historia i kolejna urzędniczka służb sanitarnych, które egzekwują pisowskie prawo covidowe.

Takich historii jest o wiele więcej. Przedsiębiorcy są zrozpaczeni i bez silni – na YouTubie opublikowali wizerunki osób, które zamknęły im biznesy. Część przedsiębiorców nie poddaje się restrykcjom i bierze udział w akcjach takich jak „Góralskie Veto” czy #otwieraMY. Ci są jednak represjonowani i nachodzeni przez służby mundurowe.

REKLAMA