Ocean Viking. Fot.Twitter
Ocean Viking. Fot.Twitter
REKLAMA

Słynny statek przemytniczy „Ocean Viking”, nazywany „karetką” pogotowia organizacji humanitarnej SOS Méditerranée, znowu podwiezie do Europy pokaźną grupę migrantów. Do 20 marca mieli już ich już na pokładzie ponad setkę.

Kiedy pokład się zapełni, organizacja zajmie się apelami o otwarcie bezpiecznego portu do ich wyładunku, gdzieś na południu Europy. To stały sposób działania tej jednostki przemycającej migrantów pod płaszczykiem misji humanitarnej.

Później kraje, które będą zmuszone przyjąć przybyszów, będą apelować do Brukseli o pomoc w ich relokacji, a ta naciskać na państwa UE o „solidarność”. I tak „ubogacanie różnorodnością” Europy kręci się wkoło. Niedawno kraje południa Europy obradowały o tym problemie w Atenach.

REKLAMA

Dziwnym trafem każde pojawienie się „humanitarnej” jednostki u wybrzeży Północnej Afryki, powoduje, że migranci czekający na „podwózkę” natychmiast wyruszają na wody przybrzeżne. ”Ocean Viking” tylko w sobotę 20 marca mógł się więc pochwalić, że „uratował” 106 osób u wybrzeży Libii.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

„Akcja ratunkowa” odbyła się 34 mile morskie (63 kilometry) od libijskiego wybrzeża. Migranci czekali na statek stłoczeni na pontonie. „Uratowano” 31 mężczyzn, 8 kobiet i… 67 nieletnich, w tym 51 bez opieki rodziców.

Ta ostatnia kategoria to połowa wyłowionych, którzy wkrótce trafią do Europy. Tymczasem tzw. „nieletni bez opieki” stali się prawdziwym utrapieniem, m.in. dla Francji. Obwinia się ich np. za znaczny wzrost statystyk przestępczych w wielu miastach. Ze względu na wiek bywają bezkarni, a państwo rozdarte pomiędzy zasadami humanitaryzmu a obawami społecznymi, problemu nie potrafi rozwiązać.

Źródło: France Info/ AFP

REKLAMA