Odszkodowanie za spam na skrzynce e-mail. Adwokat radzi jak walczyć

Fot. PIxabay
Fot. PIxabay

Męczy cię spam na skrzynce e-mail? Okazuje się, że możesz walczyć z natrętami i na tym zarobić.

„Unijne regulacje, które przewidują odszkodowania za złamanie zasad dot. ochrony danych osobowym, a więc również za spamowanie skrzynek mailowych, od dawna obowiązują. Wystarczy z nich korzystać” – poinformował mec. Stephane De Schutter z brukselskiej kancelarii Erkelens Law, specjalizujący się w ochronie danych.

Adwokat przypomniał przypadek prawnika, który pozwał firmę, która zalewała jego skrzynkę mailową informacjami o „niepowtarzalnych okazjach” i „ostatnich sekundach promocji”.

Co ciekawe, niemiecki sąd nakazał firmie zaprzestać wysyłania e-maili. Natomiast prawnik żądał odszkodowania i odwoływał się do kolejnych instancji.

Ostatecznie sprawa trafiła w do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe, który uznał, że należy w tej kwestii zwrócić się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Mec. Stephane De Schutter nie ma wątpliwości, że orzeczenie może być tylko jedno.

„Rozsyłanie informacji marketingowych do konsumentów wymaga ich ważnej zgody – określonej przez przepisy. Jeśli takiej zgody nie ma, to jest to po prostu złamanie regulacji dotyczących e-prywatności sprecyzowanych przez unijne rozporządzenie w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (GDRP) z 2016 r. Jeśli w wyniku naruszenia tego prawa konsument poniósł stratę, to należy mu się odszkodowanie. Jest to ujęte precyzyjnie i jasno w art. 164” – wyjaśnia prawnik.

Adwokat wskazuje, że kluczowe jest określenie poniesionej straty. Nie powinniśmy jej bagatelizować.

„Może w skali jednego dnia czyszczenie skrzynki mailowej nie zajmuje dużo czasu, ale w skali miesiąca, roku, 10 lat – tak. Ten czas można przeznaczyć na coś pożytecznego. Podobnie jak uwagę, która jest rozpraszana przez przychodzące bez naszej zgody maile” – zauważył prawnik.

„Kolejna bardzo poważna sprawa, to fakt, że skoro dostajemy niechciane maile oznacza to, że nasze dane osobowe są w dyspozycji podmiotów, czy osób do tego niepowołanych. A przecież chodzi o naszą prywatność i bezpieczeństwo. Nie wiadomo, co z nimi robią, do jakich jeszcze celów używają, skąd i ile informacji o nas mają. Prowadzi to do uzasadnianego poczucia braku bezpieczeństwa. Choć są to straty niematerialne, to jednak realne i należą się za nie odszkodowania” – przekonuje mec. De Schutter.

Zdaniem adwokata wyrok TSUE raczej nie spowoduje lawiny pozwów, za to może zwiększyć świadomość zarówno obywateli, jak i sędziów, że taki problem i takie przepisy istnieją.

Źródło: Polsat News