Zmiany w zasadach przeglądów samochodowych. Diagności z aparatami fotograficznymi i podwójne stawki

Mężczyzna za kierownica. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Mężczyzna za kierownica. Fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
REKLAMA

Szykują się zmiany w przeglądach samochodów. „Diagnosta będzie fotografować auto, a spóźnialscy zapłacą… podwójną stawkę. Na tym nie koniec!” – podaje portal mojafirma.infor.pl.

Okazuje się, że od 2022 roku diagnosta będzie musiał bawić się w fotografa. Wszystko po to, żeby zapobiegać sytuacjom, kiedy na przeglądach pojawiają się tylko dokumenty, bez pojazdu.

Już za kilka miesięcy do raportu będą musiały być dołączane także zdjęcia – „cztery z zewnątrz (przód, tył i dwie przekątne) oraz jednego z kabiny (tak żeby były widoczne zegary wraz z przebiegiem). Fotografie będą przechowywane w systemie przez 5 lat”.

REKLAMA

Pozbycie się samochodów niesprawnych i zagrażających bezpieczeństwu – to powody, dla których nastąpią radykalne zmiany. Ale nie tylko. Diagności poprzez wnikliwe badanie emisji spalin będą też eliminować te pojazdy, które najbardziej zagrają środowisku. 

Mało tego, od 2022 roku spóźnialscy zapłacą za przegląd więcej. Jeśli ich spóźnienie przekroczy 30 dni to będą musieli sięgnąć do kieszeni po dwa razy większe sumy. W przypadku samochodu osobowego zamiast 98 zł zapłacą 196 zł, a posiadający instalację LPG zamiast 161 zapłacą 322 zł. 

Przepisy w takim kształcie według ustawodawcy miały zacząć funkcjonować już w 2021 r. To się nie udało i teraz najbardziej prawdopodobną datą wejścia ich w życie jest 1. stycznia 2022 roku.

REKLAMA