Charles Michel tłumaczy się z braku kindersztuby. Afery „sofagate” w Turcji ciąg dalszy

"Kultura" Michela Fot. screen

Pozostawienie zdezorientowanej szefowej KE Ursuli von der Leyen na środku gabinetu podczas wizyty w Turcji jest szeroko komentowane na całym świecie. Brak krzesła i usadzenie jej na sofie odebrano jako afront ze strony prezydenta Erdogana.

Recep Tayyip Erdogan to jednak muzułmanin i to, że wyznaczył kobiecie miejsce z daleka od siebie można zrozumieć. Co jednak z towarzyszącym w Ankarze der Leyen, Belgiem Charlesem Michelem, który rozsiadł się obok tureckiego prezydenta?

Przewodniczący Rady Europejskiej pochodzi przecież z naszego kręgu kulturowego i gdyby miał odrobinę „kindersztuby”, czyli dobrego wychowania, ustąpiłby miejsca koleżance. Przy okazji utarłby nosa Turkowi i wywrócił jego sprytny plan do góry nogami.

Następca Tuska, Charles Michel pokazał jednak, że kultury mu brakuje. Obudził się dopiero po fali krytyki, a a ito ze strony feministek, które krytykowały „brak równości płci”. Przewodniczący Rady Europejskiej przedstawił więc wersję incydentu i wyraził ubolewanie z powodu „tragicznej sytuacji”.

Od strony protokołu wizytę przygotował ambasador UE w Ankarze. Michel tłumaczy, że to „ścisła interpretacja reguł protokołu przez tureckie służby doprowadziła do niepokojącej sytuacji”, w której z mniejszą rangą potraktowano „przewodniczącego Komisji Europejskiej”.

Tłumacząc swoje zachowanie dodał, że „dostrzegając godną pożałowania naturę sytuacji, zdecydowaliśmy się nie pogarszać jej przez incydent publiczny”. Poza tym zapewniał, że nie jest seksistą, opowiada się za równouprawnieniem i prawami kobiet.

Był „zasmucony”, że „ta sytuacja przyćmiła ważną i pożyteczną pracę geopolityczną, którą wspólnie wykonaliśmy w Ankarze i z której mam nadzieję, Europa zbierze owoce ”.

O tym, że Michel jest „postępowy” nie musi jednak nikogo przekonywać. W tym przypadku przydałoby się akurat staroświeckie dobre wychowanie.

 

https://www.facebook.com/CharlesMichel/posts/4061257440597290

11 KOMENTARZE

  1. Równouprawnienie jest wtedy kiedy pasuje feministkom np.: parytety na stanowiskach dyrektorskich. Gdy trzeba przenieść lodówkę, jest to robota dla facetów.

  2. Z braku jakiej ‚kindersztuby’?
    Misiaczki: Turcja to kraj islamski a w islamie kobieta ma swoje miejsce.
    Panowie zachowali sie wg. najlepszego muzulmanskiego obyczaju, dajac kobiecie spory przywilej siedzenia w jednym pokoju razem z nimi, gdy omawia sie wazne sprawy.

  3. „Poza tym zapewniał, że nie jest seksistą, opowiada się za równouprawnieniem i prawami kobiet.”
    Czyli jego zachowanie jest było jak najbardziej logiczne z tym wyjasnieniem. Nie ma wyrózniania kobiet, ustępowania miejsca – był pierwszy to usiadł…
    Może ciut inaczej by się zachował, gdyby ta pani Leyden była …. czarna (jeszcze chyba tak można?)..

  4. Przy całej antypatii do tej „unijnej” dwójki. Postąpił prawidłowo, tym bardziej prawidłowo, ze pewnie tu unia występuje raczej w roli petenta wobec Turcji, a po drugie byli gośćmi.
    Turcja była gospodarzem i jest krajem quasimuzułmańskim. Gdyby zaczął ustępować koleżance, pokazałby Erdoganowi, że wg niego Erdogan źle postępuje. Spowodowałoby to zgrzyt dyplomatyczny.
    No chyba, ze wizyta była absolutnie towarzyska i przysiedli gdzieś na 2 minuty – ale tak chyba nie jest przy wizytach ofic.

Comments are closed.